Oczami Alex:
-Czy ty mnie wogóle słuchasz?-zapytałam,widząc,że Rose jest głęboko pogrążona w swoich myślach.
-Tak,tak.-odpowiedziała
-To o czym mówiłam?
-O zielonych oczkach Harrego.
-Harrego?
-Poterra oczywiście.-szybko dodała
-Z tego co pamiętam to on ma niebieskie patrzałki,ale nich ci będzie.
-To pójdziesz ze mną do galerii?
-Pewnie.
***
-Może pójdziemy dzisiaj na imprezę do Toma?-zaproponowała Brown,gdy przymierzałam sukienkę(6 zestaw)
-Tego Toma?
-Tak,tego co się na ciebie gapi na każdej lekcji.
-Jak chcesz.I tak jest piątek,więc powinnyśmy się wyszaleć.-uśmiechnęłam się i pokazałam w nowym stroju-I jak?Nadaje się na imprezę?
-Ok,ale ja kupię ci tą czerwoną.
-Oczywiście.-zadowolona przebrałam się w ciuchy.Po ciężkich godzinach łażenia po sklepach pojechałyśmy do kawiarni Coffe Cafe.Ja oczywiście zamówiłam gorącą czekoladę i ciasto marchewkowe,a Rose cappuccino i sernik.
-A teraz powiedz tak szczerze.-zaczęłam-Jak na spowiedzi.Zakochałaś się w Styles'ie?
-Co?Nie.Czemu tak myślisz?
-Po pierwsze:zarumieniłaś się na jego słowa.Jak to było...wtedy wieczór byłby ciekawszy.Po drugie:myślisz o nim i dużo czasu z nim spędzasz.Po trzecie:...Czy mi się wydaje,czy Malik ubrał to samo co ja?-powiedziałam patrząc na chłopaka,który przed chwilą wszedł do kawiarni z resztą bandy.
-Malik!Ty idioto,dlaczego kopiujesz mój styl?!-wydarłam się na cały lokal
-Ja?To ty ściągnęłaś ode mnie.-odpowiedział
-Serio?To dlaczego w szkole byłeś w czymś innym?
-Chyba wszyscy się przebierają po szkole,nie?
-Tego nie można powiedzieć o twoich kolegach.
-Pasujecie do siebie.-skomentował Niall
-Żartujesz sobie?-zapytaliśmy równocześnie
-Mówicie jednocześnie,ubieracie się w to samo.Przypadek?Nie sądzę.-rzuciłam mu mordercze spojrzenie-Ja tylko stwierdzam fakty.-podniósł ręce w geście obronnym
-O!Cześć Rose!-do stolika przysiadł się Styles z 4 szklankami w rękach.Zapomniałam wspomnieć,że ten stolik był zajęty przez NAS!
-Kultura górą Styles.-burknęłam
-Przecież to oczywiste,że możemy się do was posiąść,co nie?-z ostatnimi słowami zwrócił się do Brown
-Pewnie.-uśmiechnęła się do niego."Czego to się nie robi dla miłości."pomyślałam.Nagle zobaczyłam Louisa,który wszedł do kawiarni ze swoją wybranką życia.Tak mówię o tym Lenorze.Sorry panienka Calder.Miałam nadzieję,że się nie przysiądą,jednak los jak zwykle zrobił mi na złość.
-Cześć.-przywitał się Tomlinson
-Hejka!-odpowiedziała mu reszta
-Siemka piesku z grzyweczką.Jak tam ci minął dzień?Cały czas na smyczy?To takie przykre.Widzę,że zachciało ci się pić,więc twoja pani przyprowadziła cię tutaj...
-Alex.-przerwała mi Rose
-Ja ja widzę,że dzielisz garderobę razem z Zaynem?-odezwała się Calder
-Bo my z Malikiem jesteśmy jak jedna osoba.Co nie?-z ostatnim zdaniem zwróciłam się do mulata i oparłam głowę o jego bark
-Śmieszne-powiedział Horan i zrobił dziwną minę w stronę Zayna
-Idziecie na imprezę do Toma?-zmienił temat Liam
-No raczej.-odpowiedziałam równo z Rose
-To do zobaczenia.My musimy się jeszcze uszykować.-pociągnęlam Brown za rękę i w taki sposób wyszłyśmy z Coffe Cafe.
***
-Ciekawe czy panna Calder przyjdzie na tą imprezę.-zastanawiała się Rose,kończąc swój makijaż
-Wszystko możliwe,ale jak przyjdzie to szybko sie zmyje ze swoim pieskiem.
-Szkoda,Lou lubi dobrze się zabawić.
-Gotowa?-zapytałam,gdy założyłam buty
-Tak.Możemy poczekać na chłopaków na zewnątrz,albo wejdziemy do ich domu.
-Nie wiem w jaki sposób dałam ci się namówić na ten wspólny dojazd do Toma.-zamknęłam drzwi i poszłyśmy do domu obok.Oczywiście,jak to ja,nie pukając weszłam do środka.Jednak to był błąd.Zobaczyłyśmy tam Harrego,biegającego w samych bokserkach i w opasce na włosy z kocimi uszami.Louis jadł marchewki,jeden plus,że był ubrany,ale nie chcecie wiedzieć co.No dobra...niech strace.Miał na sobie kombinezon marchewki.Niall jak zawsze wyżerał coś z lodówki,Liam był chyba w swoim pokoju,a Zayn oglądał TV.
-Chociaż jeden normalny człowiek.-mruknęłam i ustałam przed Malikiem
-Alex,wow....wyglądasz....wow...-próbował się wysłowić mulat
-No właśnie...WOW.-dodał Niall
-No...wow,wow.-powiedział Liam schodząc po schodach
-Na pewno nie tobą marchewo.przerwałam Tomlinsonowi
-Jedziemy?-zapytał Harold
-Najpierw się ubierz,a potem pogadamy.-odezwała się Rose.
_____________________________________________
Mam nadzieję,że sie spodoba.Dziś nie miałam za dużo tej weny,ale coś tam udało mi się napisać.-Juls.



Taa..jesne nie miałaś weny. Przecież to jest świetne! ^^
OdpowiedzUsuńDzięki,ale nie wierzę w twoje słowa:P...
UsuńNo wiesz -.-
UsuńNie,no,żartuję.Wierzę w twoje słowa!:P
UsuńŚwietne opowiadanie i strasznie długie. I to lubię!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że będzie ich więcej :D