piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 3



                                                                 ~Oczami Rose~

Po lekcjach przyszedł czas na zajęcia dodatkowe. Umówiłyśmy się z Alex, że spotkamy się przy moim samochodzie. Weszłam do sali i zobaczyłam małą grupkę ludzi siedzącą na scenie. Podeszłam do nich i przywitałam się. Gadaliśmy w najlepsze, aż ktoś nam nie przeszkodził. Tym kimś okazał się Harry. Stanął na środku sceny i wydarł się, że zaczynamy próbę.Śpiewać miał każdy po kolei. Ja byłam ostatnia. Kiedy przyszła kolej na mnie, Harry uśmiechnął się do mnie i zaprosił na scenę. Wzięłam gitarę i zaczęłam śpiewać i grać :
Kiedy skończyłam, usłyszałam głośne brawa.
-Rose, jesteś niesamowita! Masz świetny głos!- Wrzasnął mi do ucha Harry
-Um, dzięki. Ale nie musisz mi wrzeszczeć do ucha, Styles- zaśmiałam się.
-No tak, sorka Brown- uśmiechnął się loczek.
Po skończonej próbie ruszyłam w stronę samochodu. Alex jeszcze nie było, więc oparłam się o maskę i zamknęłam oczy. Z zamyślenia wyrwał mnie głos wołający moje imię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Harrego.
-Coś się stało, że tak zapieprzasz przez cały parking?- zapytałam ze śmiechem
-Co? Um, nie... tak tylko chciałem pogadać
-Aha, no tak. Ale to nie zmienia faktu, że mogłeś spokojnie podejść jak człowiek a nie zapierdalać jak pojebany i prawie się nie zabić na zakręcie- zaczęłam się śmiać
-No niby racja, ale tak było fajniej- wyszczerzył się loczek
-Nie musiałeś się tak starać, w twoim wykonaniu wszystko wygląda fajnie, Haroldzie
-dzięki, Rose. Hej, chwila... Haroldzie? Serio?
-Tak Haroldzie, całkiem serio.
-No teraz przesadziłaś- krzyknął Harry i zaczął mnie łaskotać.
-Ha..Ha...Harry...Prze...prze...przestań...pro...proszę-wyjąkałam przez śmiech.
-Tak? A co będę z tego miał?- próbował udawać poważnego
-No...Nie...wiem...ale...prze...przestań!!!-wydarłam się
Nie posłuchał mnie jednak. Przestał dopiero wtedy, kiedy oboje wylądowaliśmy na betonie, śmiejąc się jak idioci. Po ogarnięciu się, które prawdę mówiąc zajęło nam dość dużo czasu, ponieważ co chwilę któreś z nas wybuchało śmiechem, podnieśliśmy się z parkingu i zaczęliśmy rozmawiać. O niczym konkretnym. Zaczęło się od zajęć wokalnych, a skończyło na śmiesznych historyjkach z naszego życia. Skutkiem tego były niepohamowane wybuchy śmiechu co minutę. Kiedy tak śmialiśmy się w najlepsze z tego, jak to kiedyś Louis gonił Liama z łyżką po całym domu, podbiegła do nas Alex.
-Och, serio ludzie? Nikt już nie potrafi normalnie chodzić?- zapytałam zrezygnowana, na co Harry po raz kolejny tego dnia ryknął śmiechem.
-No ok, ok. Nie ogarniam o co chodzi, ale chodź Rose, jedziemy-zażądała Alex.
-No dobra, to wsiadaj.-rzuciłam w stronę blondynki
-Wpadniesz jutro na zajęcia?- zapytał loczek
-Jasne, do zobaczenia Haroldzie-powiedziałam i szybko odjechałam, zostawiając roześmianego chłopaka na parkingu.
-Ok, a teraz tłumacz się, co robiłaś sam na sam ze Stylesem na parkingu- powiedziała zaciekawiona Alex
-No nic. Gadaliśmy tylko, i wiesz... okazało się, że jest naprawdę w porządku- odpowiedziałam
-Jasne, jasne-prychnęła
-A ty jak poradziłaś sobie z Tomlinsonem?-zapytałam
-Z kim? A, tak, z tym kretynem. No, normalny to on nie jest- rzuciła blondyna i wysiadła z samochodu. Stałyśmy już bowiem na podjeździe koło wjazdu do mojego garażu. -Do jutra Rose.
-Ta... Narka Alex.- uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
- HEEEEEEJ! WRÓCIŁAM!-wrzasnęłam, ale nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do kuchni, jednak tam czekała na mnie tylko karteczka
                                       Hej kochanie!
           Obiad masz w lodówce, odgrzej sobie. Ja i tata jesteśmy u cioci Lucy, wrócimy późno.
                                                                                           Całuję, Mama xx
Czyli wolna chata? pomyślałam. Nie miałam jednak zamiaru tego wykorzystać. Wbrew pozorom lubiłam od czasu do czasu posiedzieć w ciszy i porozmyślać nad moim życiem. Wyciągnęłam z lodówki spaghetti i zabrałam się za odgrzewanie go. Po kilku minutach danie było gotowe. Po skonsumowaniu posiłku udałam się na górę, przebrałam się w wygodny strój, otworzyłam okno i usiadłam na parapecie w celu wkucia nowego tematu na biologię. Naukę przerwano mi dość brutalnie, bo poprzez głośne wrzaski. Spojrzałam w stronę źródła głośnych dźwięków i zobaczyłam Harrego siedzącego na parapecie zaledwie dwa metry dalej.
-No siema Haroldzie, czego się tak drzesz?-zapytałam po raz kolejny dzisiaj.
-A no tak sobie. Siadam na parapet, patrzę, a tam ty, no i pomyślałem że zawołam cię-wyszczerzył się
-Jasne, super pomysł. Wiesz...chętnie bym pogadała, ale niestety muszę zakuwać na biologię. Tobie radzę zrobić to samo.
-Po co? Zbajeruję jakoś nauczycielkę i po sprawie.
-No tak, przecież każda nauczycielka leci na twoje loczki-zaśmiałam się.
-Ale tak serio, to muszę już lecieć. Niestety ja nie potrafię bajerować nauczycielek i będę musiała wkuwać przez całą noc- westchnęłam.
-Um... no to powodzenia, Rosie
-Serio? Rosie?
-Tak,to zemsta za Harolda.
-No ok, niech ci będzie Haroldzie- prychnęłam i zeskoczyłam z parapetu. Zamykając okno zauważyłam, że chłopak macha mi na pożegnanie. Niewiele myśląc odmachałam mu i podeszłam do biurka, aby dokończyć bardzo zajmującą lekturę. Ta... czujecie ten sarkazm?
Po kilku godzinach męczarni stwierdziłam, że coś tam umiem. Szybko poszłam pod prysznic. Po kąpieli wskoczyłam do łóżka i nie minęło dużo czasu, abym zasnęła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i oto jest rozdział 3, prosto od Szoko :D Kolejnego można się spodziewać niedługo. Kiedy dokładnie? To wie tylko Juls ;) A więc... mam nadzieję że się podoba. Przypominam, że pod rozdziałem możecie zadawać bohaterom pytania. ~Szoko
                           Czytasz = komentujesz

2 komentarze: