~Oczami Rose~
Po lekcji muzyki, która była równocześnie naszą ostatnią lekcją, razem z Alex ruszyłyśmy w stronę wyjścia ze szkoły. Dziewczyna cały czas narzekała na naszych nowych 'nauczycieli'. Używała do tego takich słów, że co chwilę wybuchałyśmy śmiechem. Na parkingu było już prawie pusto. Kierowałyśmy się do mojego czerwonego autka, kiedy usłyszałyśmy pisk opon. Obróciłam się i zobaczyłam czarny samochód pędzący prosto na nas. W ostatniej chwili przyciągnęłam Alex do siebie, aby uniknęła potrącenia. Samochód zatrzymał się kawałek dalej i wysiedli z niego... chłopak w loczkach(jak mu tam było, Henry ?), brunet z grzywką na bok, który zarywał do Alex, szatyn z krótkimi włosami, blondyn i ciemnowłosy mulat. Stałam tak i patrzyłam na nich. Brunet chciał się odezwać, ale wyprzedziła go moja przyjaciółka.
-Idioto, pojebało cię? Mogłeś nas rozjechać! Kto takim łajzom daje prawko?
-O, serio blondynko? A ty niby lepsza jesteś?- widziałam, że Alex nie spodobała się odpowiedź chłopaka, bo zacisnęła dłonie w pięści i ruszyła w jego stronę.
-Słuchaj, lalusiu z pedalską grzyweczką, za kogo ty się uważasz? Myślisz że co, śpiewasz w jakimś głupim zespoliku i jesteś kimś? No to cię zaskoczę. Dla mnie jesteś tylko rozpieszczonym dzieciakiem, któremu jedna jedyna rzecz w życiu się udała.- Powiedziała i uderzyła pasiastego w brzuch. Jej cios sprawił, że 'kierowca' przewrócił się, a moja kumpela zaczęła okładać zdezorientowanego chłopaka pięściami. Tego to ja się na serio nie spodziewałam. Szybko podbiegłam do blondynki i odciągnęłam ją od bruneta. Mulat i ten w loczkach pomogli mu się podnieść i zaczęli coś mówić do krwawiącego Louisa(dobrze pamiętam, prawda?). Ciągnęłam już przyjaciółkę w stronę mojego samochodu, kiedy usłyszałam jak ktoś powiedział 'No, Lou, pobiła cię dziewczyna'. Zaśmiałam się pod nosem i odwróciłam się, aby rzucić krótkie 'przepraszam' w stronę chłopaków, odpaliłam silnik i wyjechałam z parkingu.
- Co ci odbiło?!- wydarłam się na dziewczynę, kiedy już stałyśmy pod moim domem.
- Ten dupek mnie sprowokował- tłumaczyła się blondyna.
- No ok, ale żeby od razu bić?
-Dobra, skończmy temat. Chcę już zapomnieć o tym pajacu, ok?
-Ok, ok, ale obiecaj że już go nie uderzysz
-Spróbuję, ale od samego patrzenia na tą krzywą gębę chce się mu przyłożyć.
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Ogarnięcie się zajęło nam trochę czasu.
-ok, wiesz co, ja już chyba pójdę do domu. Muszę się przygotować na jutro.
-No dobra, to do jutra Alex.
-Cześć
Przytuliłyśmy się i moja przyjaciółka poszła do siebie. Mieszkałyśmy po sąsiedzku, więc daleko nie miała. W progu domu powitała mnie mama, która wcisnęła mi w rękę talerz z ciastkami i wypchnęła mnie z domu mówiąc coś o nowych sąsiadach . Faktycznie, dom obok od dawna stał pusty, więc nie zdziwiło mnie to, że ktoś się tam wprowadził. Wiedziałam, że to prędzej czy później nastąpi. Ruszyłam więc przywitać nowych sąsiadów. Na podjeździe zauważyłam znajomy czarny samochód.
'Serio? Nie, to na pewno nie oni. Przecież dużo ludzi ma takie samochody.' Podeszłam do domu i zapukałam. Drzwi otworzyły się, a w nich stanął mulat sprzed szkoły.
-Cześć-przywitałam się
-No cześć.
-Jestem Rosalie, ale mów mi Rose. Mieszkam w domu obok. Przyszłam przywitać nowych sąsiadów- wyrecytowałam na jednym tchu.
-O, jak miło. Wchodź do środka Rose. A tak właściwie to mam na imię Zayn, ale to już pewnie wiesz.
-No teraz już wiem- uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do dużego jasnego salonu, w którym siedziała reszta chłopaków
-Hej! Chłopaki!-krzyknął Zayn- To jest Rosalie, nasza sąsiadka.
-Siemka Rosalie! Jestem Liam, a to Harry, Louis i ... Ej, chwila, gdzie jest Niall?- zapytał zdezorientowany szatyn.
-Pewnie siedzi w kuchni, jak zwykle- zaśmiał się Harry.
Przegadaliśmy z chłopakami chyba godzinę. Rozmawiało mi się z nimi bardzo dobrze. Jak na wielkie gwiazdy byli naprawdę normalni. Myślę, że jak tak dalej pójdzie mogłabym się z nimi zaprzyjaźnić.
Niestety musiałam się już zbierać. Do drzwi odprowadził mnie Zayn.
- To co, widzimy się jutro w szkole?- zapytał
- Tak, jasne. No to do zobaczenia.
- Do zobaczenia Rose.
W progu domu znów napadła mnie mama.
-I co? Kim są ci nowi sąsiedzi?
-Nasi nowi sąsiedzi to piątka szesnastoletnich chłopaków. Są naprawdę bardzo mili.
-Och, no to bardzo dobrze.
-Tak. Wiesz co mamo, pójdę już do pokoju. Jestem trochę zmęczona.
-Jasne. Dobranoc córeczko.
-Dobranoc mamo.
Weszłam schodami na górę i udałam się do mojej pięknej sypialni.
Tam przebrałam się w piżamę i weszłam do łóżka. Po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W ramach zadośćuczynienia za prolog, pierwszy rozdział ode mnie :D Mam nadzieję że nie zanudziłam was i chociaż trochę się spodobało. Przypominam o zasadzie czytasz = komentujesz.
Rozdział drugi napisany będzie prawdopodobnie przez Juls. W komentarzach zadawać możecie pytania do bohaterów ;) ~Szoko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz