piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 2

Oczami Alex:
Obudziłam sie wyspana.Wczorajszego dnia nie zaliczam do udanych.A to wszystko przez Tomlinsona.Jeszcze wczoraj natknęłam się na niego,kiedy byłam na spacerze w parku razem z Chucky'm.Chucky to mój pies.Wracając do teraźniejszości....Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Ubrałam sie w to,a włosy uczesałam w warkocze.Zeszłam na dół na śniadanie.
Na stole zobaczyłam naleśniki i sok marchewkowy,a obok nich leżał liścik.Zjadłam zawartość talerza i pijąc sok odczytałam wiadomość z kartki,która brzmiała tak:
"Dziś będę cały dzień w pracy.Przygotowałem naleśniki jako pokutę,ale to ci na pewno nie wystarczy.Zabierz Rose na zakupy lub idźcie do kina.Pieniądze tam gdzie zawsze.
                                                              Kocham,Tata."
Pokręciłam z uśmiechem głową.Zabrałam torbę i wyszłam z domu.Tam już czekała na mnie Rose.
-Hejka!-przywitałam sie
-Siemka.Poznałaś już naszych nowych sąsiadów?
-Jakich?Ktoś sie wprowadził do tego pustego domu?
-Gdybyś wiedziała kto,to chyba byś na głowe dostała.
-Tylko mi nie mów,że cudowna 5 wprowadziła sie tu...
-Niestety tak.
-Jedźmy już do tej szkoły.-wsiadłyśmy do auta Brown i pojechałyśmy do miejsca zwanego szkołą.
***
-Jest chociaż jeden plus tego,że Direction zaczęli chodzić tu do szkoły.-zaczęłam na lekcji matematyki
-Jaki?-zapytała Rose
-Pani Thompson zamiast zajmować sie lekcją,gada cały czas tylko na ich temat.
-Widzicie,to wszystko dzięki nam.
-Style,mamusia nie nauczył,że to nie ładnie podsłuchiwać cudze rozmowy?-zapytałam patrząc na Lokersa
-Nie jeżeli chodzi o mój zespół...
-Chciałeś powiedzieć nasz zespół.-do rozmowy przyłączył sie Tomlinson
-Jeszcze ciebie tu brakuje.-burknęłam pod nosem
-Robiliście wczoraj tan maraton filmowy?-zapytała siemoja przyjaciółka
-Tak,ale obejrzeliśmy tylko 1 film i zasnęliśmy.
-Bardzo przykre.-skomentowałam wypowiedź Harrego
-Mogłaś przyjść,to może wtedy wieczór byłby ciekawszy.-czy ja dobrze widziałam?Brown sie zarumieniła!
-Styles nie zawstydzaj naszej kochanej Rosalie.-pogładziłam dziewczynę ręką po włosach.Loczeka uśmiechnął sie na to szeroko.
***
-Dlaczego mi nie powiedziałaś,że poszłaś do nich wczoraj?-zapytałam sie przyjaciółce gdy mieliśmy przerwę
-Tak jakoś wyszło....A ty masz dzisiaj próbę?
-Tak,ty też?
-Niestety.Nie chce mi sie zostawać na wokalnym...
-Cześć dziewczyny!-nagle podbiegł do nas Lucjusz?Nie,sorry Liam.
-Hejka,co tam?
-Mam powiedzieć całej klasie,że 2 ostatnie lekcje zostały odwołane i zamiast nich jest muzyka.
-Co???Trzy lekcje z rzędu mamy mieć z wami??Jeszcze jako nauczyciele?
-Spokojnie,Alex.Gadałem z Lou i poprosiłem,żeby dziś zachowywał sie przyzwoicie.-uspokajał mnie Payne
-Tak na pewno.-chłopak pobiegł dalej,a my poszłyśmy pod sale

-Parker!Proszę podnieść swoje seksowne cztery litery i zaśpiewaj jedną z naszych piosenek.-Louis podszedł bliżej naszej ławki
-Musze śpiewać waszą piosenkę?-zapytałam wstając
-Ja ci w tym pomogę.-uśmiechnął sie do mnie cwaniacko
-Nie znam tekstu.
-Proszę bardzo.-brunet podał mi kartkę-Zaczynamy.
-We've got a bit love hate
You take me to the edge then you hit the breaks
I say it's over one day...-niestety dalej już nie śpiewałam,ponieważ chłopcy sie za bardzo wczuli i zaczęli sami śpiewać przegłuszając mnie.Reszta lekcji minęła nam na słuchaniu ich koncertu.
***
-Dzisiejszą próbę zrobimy na dworze.-usłyszałam,gdy dobiegłam do grupki dziewczyn,które otoczyły panią George.Jak powiedziała,tak zrobiłyśmy.Jedno co mnie wkurzyło było to,że obok na boisku miał trening Tomlinson.Tak,został przyjęty do drużyny.Mało brakuje,a zostanie kapitanem.Palant.
-A teraz zapraszam na środek nasza nową koleżankę,Alex.-z zamyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki.Wyszłam przed resztę dziewczyn i zaczęłam tańczyć.
Kiedy skończyłam wszyscy zaczęli mi bić brawo.Z uśmiechem ukłoniłam sie i wróciłam do szeregu.Jak sie okazało pani George tylko nadzoruje naszą prace,a układy wymyśla Danielle Peazer.

-Parker!-usłyszałam kiedy już chciałam wrócić do szatni się przebrać-Nie bierz tego za komplement,ale muszę przyznać,że świetnie tańczysz.
-I teraz mam podskakiwać z radości,że sławny Louis Tomlinson powiedział do mnie takie coś?
-Byłoby zabawnie.
-Zabawnie to będzie jak ci coś zrobię nie miłego.
-A właśnie...Ja czekam cały czas na twoje przeprosiny...
-Przeprosiny?A niby za co?Za to,że o mało co nas nie rozjechałeś?Jeśli to by sie zdarzył,to ja bym czekała na twoje przeprosiny po drugiej stronie.-zdenerwowałam sie
-Miałaś na myśli piekło,bo do nieba to cie nie wpuszczą.
-Tomlinson!!-wydarłam sie i zaczęłam go gonić.Niestety był trochę szybszy ode mnie-Naśle na ciebie mojego psa!
-A ja na ciebie Niall'a i cie zje razem z lodówką!

________________________________________________
Mam nadzieję,że sie podoba.Następny rozdział będzie od Szoko.-Juls.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ




                                                                     








1 komentarz: