-Cześć śpiąca królewno.
-Hejka.-odpowiedziałam mulatowi-Co tam pichcisz?
-Naleśniki...
-Z truskawkami.Takie jakie lubisz.-usłyszałam dobrze mi znany głos dochodzący z kanapy
-Ty też tu jesteś Tomlinson?
-Jak widać.-mruknął
-W ogóle jakim cudem się tu dostaliście.Przecież pamiętam jak zamykałam wczoraj drzwi.
-Może twój kochaś wyszedł i o tym zapomniał...
-Nie trzeba było mówić Louisowi gdzie trzymasz zapasowe klucze.-przerwał brunetowi Zayn
-Doniczka.Shit.-pacnęłam sie ręką w czoło
-Twój chłoptaś zostawił tobie liścik....-Louis pomachał kartką,a ja ją szybko wyrwałam z jego ręki
-Ten chłoptaś ma imię.-mruknęłam
-Jakie?Stefan..?
-Nie.Tom.-przerwałam mu i odczytałam liścik:
"Tak słodko spałaś,że aż żal było Cie budzić.Wyszedłem do nowej pracy.Trzymaj za mnie kciuki....A dziś mam mały "występ" w Coffe Cafe,więc jeśli miałabyś ochotę mnie posłuchać to przyjdź.
Tommy"
-I co?Seksu dziś nie będzie?-zapytał udawanym,smutnym głosem Louis
-Tomlinson wypierdalaj z mojego domu!-krzyknęłam
-Mam prawo tu przebywać.
-Właśnie,że nie!Chyba wiesz gdzie są drzwi.
-No właśnie nie za bardzo się orientuję....
-To ja ci kurwa pokaże.-dosłownie wzięłam go za szmaty i wytargałam na wycieraczkę za drzwiami.
-Ja też mam wyjść?-zapytał Zayn
-Ty nie zachowujesz się jak twój pojebany przyjaciel.
-Ja tu marznę!!-usłyszeliśmy krzyki Tomlinsona
-A domu to ty nie masz?!!!-wydarłam się
***
-Alex!!Alex gdzie ty do cholery jesteś?!-usłyszałam krzyki Rose z dołu.Zakręciłam wodę,owinęłam się w ręcznik i zeszłam do salonu.-Nie uwierzysz co się stało?!
-No co?Przespałaś się z Styles'em i okazał się słaby w łóżku?-powiedziałam znudzonym głosem
-Co?Nie...Jeszcze nie.W ogóle co ty mi tutaj wygadujesz o jakimś łóżku?Ja mam ważną wiadomość do ciebie...
-Jeżeli dotyczy Tomlinsona to lepiej nie mów.-przerwałam jej
-Zostań najlepiej jasnowidzem,bo o niego mi chodzi.Kiedy wrócił od ciebie do domu przyszła Eleanor...
-Chyba Lenor miałaś na myśli.-poprawiłam przyjaciółkę
-NO właśnie....I ona przyszła i....
-I..??
-Błagała Louisa żeby dał jej drugą szansę.
-Żartujesz?Klęczała przed nim?
-No.
-Szkoda,że tego nie nagrałaś...
-No co ty!Miałabym przegapić taką scenkę.-blondynka rzuciła mi telefon.
-Rose?!Rose,jesteś tu?!-usłyszałyśmy Harrego-Zostawiłaś Ki.....Ooo,Alex....Mogłaś zadzwonić do mnie i powiedzieć,że nie masz ciuchów.....Z chęcią bym ci pożyczył.....
-Harry zamknij się.Alex ma cały pokój ciuchów,więc na pewno nie będą jej potrzebne twoje bluzki....Ale mnie TAK.-podkreśliła ostatnie słowo Brown
-Skarbie możemy jechać do galerii po nowe rzeczy...
-Rose,Harry!!Zostawiliście Kitty u nas w do.....-do salonu wparował Louis-Alex.....Nie krępuj się,możesz zdjąć ten ręcznik.Przecież ja i Harry już nie raz widzieliśmy nagie ciało kobiety...
-A jak tam Lenor,pajacu?-przerwałam brunetowi
-Co?Jaki Lenor?Aaa....Chodzi ci o Eleanor?
-Brawo geniuszu.-klasnęłam w dłonie
-Jesteśmy znów razem.-powiedział uradowany
-I ty od tak sobie przebaczyłeś tej wiedźmie!?Ona obrażała mnie i Rose!!A ty jej wybaczasz!!-podeszłam do niego
-Przecież sama mówiłaś,że nie jesteśmy przyjaciółmi.
-Ale to nie oznacza,że ona ma prawo mnie wyzywać od szmat!Ona jest chorobliwie o ciebie zazdrosna!!Nie można z tobą normalnie porozmawiać,bo w jej oczach już jesteś nikim!
-Ale ty nigdy ze mną nie rozmawiałaś normalnie!!Zawsze musimy na siebie krzyczeć!
-I co z tego!Ale chodziło mi o Rose!!Ona z tobą normalnie gada!!Sama nie wiem jak to robi!-i właśnie w tym momencie w akcje wkroczył Chucky.Podszedł centralnie pod nogi Tomlinsona,dzięki czemu chłopak się wywalił.
-Boże!!Lou,wstawaj!!Uważaj na Kitty!!-krzyczała Rose.Po tych słowach mój pies zorientował się,że Tomlinson trzyma kociaka na rękach.
-Chucky!!Zostaw tego małego kotka!!Bierz tego większego IDIOTĘ!!-krzyknęłam,kiedy lablador zaczął atakować.Harry szybko zabrał Kitty od Tomlinsona i właśnie w ten sposób zaczęła się walka bruneta z psem.
-Czy już wystarczająco dużo oberwałem od twojego obrońcy?-zapytał Louis po 5 minutach
-Chucky,zostaw tego palanta.-pies jak na rozkaz zostawił chłopaka-A teraz nagroda.-dałam pupilkowi smakołyk i poszedł na piętro.
-Zadowolona?!-krzyknął Louis-A teraz wypierdalaj po apteczkę i opatrz mi rany na twarzy!-wskazał palcem na kuchnię
-Przepraszam,co ty powiedziałeś?-oznajmiłam spokojnie i spojrzałam na niego groźnie
-Kochana Alex,czy mogłabyś opatrzyć mi rany? Proszę.
-Lepiej.-pchnęłam go do kuchni.Pacjent usiadł na blacie,a ja wyciągnęłam apteczkę-Uprzedzam,będzie bolało.-zamoczyłam cały wacik w wodzie utlenionej i przyłożyłam do rany
-Ałł!-syknął z bólu chłopak-Delikatniej.
-Rose!Chodź!Ty jesteś delikatniejsza w tych sprawach.-rzuciłam w niego wacikiem
-Jesteś zazdrosna?-powiedział cicho,ale na tyle głośno abym usłyszała
-Co?Zazdrosna?O kogo?
-O....mnie.
-Nie rozśmieszaj mnie.-mruknęła i wyszłam z kuchni mijając się z Rose
-No,no,no...Tommy,śpiewasz rewelacyjnie.A wiesz,że ode mnie rzadko kto dostaje komplementy.-uśmiechnęłam się do niego
-Dzięki za komplement...
-Proszę,powiedz mi czy ja widzę to co widzę?-przerwałam mu.Chłopak odwrócił głowę w przeciwną stronę i potwierdził
-Dobrze widzisz.Idzie Louis i jego dziewczyna....jak jej tam....Benor?
-Lenor,Tommy,Lenor.
-Cześć Alex!-zawołała ta idiotka i podeszła do nas ze swoim "chłopakiem"-Jak my się dawno nie widziałyśmy,prawda?
-Czy ty jesteś dla mnie przesłodko miła po tym co mi zrobiłaś?-zapytałam
-Przecież o tej małej,nic nie ważnej kłótni chyba możemy zapomnieć,co?
-Ta kłótnia nie była mała.Wyzwałaś mnie od szmat i teraz ślinisz się,abym z tobą rozmawiała?Kochana,tak nie będzie.-nie chciało mi się z nią więcej gadać,więc przed odejściem oblałam ją piciem.
-A tak na marginesie to masz ślinkę koło ust.-mruknął do niej Tom i poszedł za mną
-Ale mnie rozzłościła ta dziewucha.-oznajmiłam,kiedy usiedliśmy przy barze
-Nie tylko ciebie.-westchnął Smitch.Już po chwili usłyszałam dźwięk pianina i głos.Nie jakiś zwyczajny,tylko taki.....taki....boski i nieziemski.Odwróciłam się w stronę sceny i ujrzałam blondyna.
-Jesteśmy znów razem.-powiedział uradowany
-I ty od tak sobie przebaczyłeś tej wiedźmie!?Ona obrażała mnie i Rose!!A ty jej wybaczasz!!-podeszłam do niego
-Przecież sama mówiłaś,że nie jesteśmy przyjaciółmi.
-Ale to nie oznacza,że ona ma prawo mnie wyzywać od szmat!Ona jest chorobliwie o ciebie zazdrosna!!Nie można z tobą normalnie porozmawiać,bo w jej oczach już jesteś nikim!
-Ale ty nigdy ze mną nie rozmawiałaś normalnie!!Zawsze musimy na siebie krzyczeć!
-I co z tego!Ale chodziło mi o Rose!!Ona z tobą normalnie gada!!Sama nie wiem jak to robi!-i właśnie w tym momencie w akcje wkroczył Chucky.Podszedł centralnie pod nogi Tomlinsona,dzięki czemu chłopak się wywalił.
-Boże!!Lou,wstawaj!!Uważaj na Kitty!!-krzyczała Rose.Po tych słowach mój pies zorientował się,że Tomlinson trzyma kociaka na rękach.
-Chucky!!Zostaw tego małego kotka!!Bierz tego większego IDIOTĘ!!-krzyknęłam,kiedy lablador zaczął atakować.Harry szybko zabrał Kitty od Tomlinsona i właśnie w ten sposób zaczęła się walka bruneta z psem.
-Czy już wystarczająco dużo oberwałem od twojego obrońcy?-zapytał Louis po 5 minutach
-Chucky,zostaw tego palanta.-pies jak na rozkaz zostawił chłopaka-A teraz nagroda.-dałam pupilkowi smakołyk i poszedł na piętro.
-Zadowolona?!-krzyknął Louis-A teraz wypierdalaj po apteczkę i opatrz mi rany na twarzy!-wskazał palcem na kuchnię
-Przepraszam,co ty powiedziałeś?-oznajmiłam spokojnie i spojrzałam na niego groźnie
-Kochana Alex,czy mogłabyś opatrzyć mi rany? Proszę.
-Lepiej.-pchnęłam go do kuchni.Pacjent usiadł na blacie,a ja wyciągnęłam apteczkę-Uprzedzam,będzie bolało.-zamoczyłam cały wacik w wodzie utlenionej i przyłożyłam do rany
-Ałł!-syknął z bólu chłopak-Delikatniej.
-Rose!Chodź!Ty jesteś delikatniejsza w tych sprawach.-rzuciłam w niego wacikiem
-Jesteś zazdrosna?-powiedział cicho,ale na tyle głośno abym usłyszała
-Co?Zazdrosna?O kogo?
-O....mnie.
-Nie rozśmieszaj mnie.-mruknęła i wyszłam z kuchni mijając się z Rose
***
Pod wieczór ubrałam się w to,zrobiłam mocniejszy makijaż,a włosy zostawiłam rozpuszczone.Gotowa wyszłam z domu i poszłam do Coffe Cafe.Dziś to pomieszczenie wyglądało troszkę inaczej. Poprzestawiali wszystkie stoły i zrobili małą scenę,na której pojawił się Tom.Zaśpiewał kilka piosenek,które bardzo ładnie mu wyszły i po skończonym "koncercie" podszedł do mnie.-No,no,no...Tommy,śpiewasz rewelacyjnie.A wiesz,że ode mnie rzadko kto dostaje komplementy.-uśmiechnęłam się do niego
-Dzięki za komplement...
-Proszę,powiedz mi czy ja widzę to co widzę?-przerwałam mu.Chłopak odwrócił głowę w przeciwną stronę i potwierdził
-Dobrze widzisz.Idzie Louis i jego dziewczyna....jak jej tam....Benor?
-Lenor,Tommy,Lenor.
-Cześć Alex!-zawołała ta idiotka i podeszła do nas ze swoim "chłopakiem"-Jak my się dawno nie widziałyśmy,prawda?
-Czy ty jesteś dla mnie przesłodko miła po tym co mi zrobiłaś?-zapytałam
-Przecież o tej małej,nic nie ważnej kłótni chyba możemy zapomnieć,co?
-Ta kłótnia nie była mała.Wyzwałaś mnie od szmat i teraz ślinisz się,abym z tobą rozmawiała?Kochana,tak nie będzie.-nie chciało mi się z nią więcej gadać,więc przed odejściem oblałam ją piciem.
-A tak na marginesie to masz ślinkę koło ust.-mruknął do niej Tom i poszedł za mną
-Ale mnie rozzłościła ta dziewucha.-oznajmiłam,kiedy usiedliśmy przy barze
-Nie tylko ciebie.-westchnął Smitch.Już po chwili usłyszałam dźwięk pianina i głos.Nie jakiś zwyczajny,tylko taki.....taki....boski i nieziemski.Odwróciłam się w stronę sceny i ujrzałam blondyna.
-Już możesz przestać się gapić,scena jest pusta.-powiedział z rozbawieniem Tom.Potrząsnęłam głową.
-Idę go poszukać...-rzuciłam i szybko poszłam za kulisy(nie wiem jakim cudem było jeszcze jedno pomieszczenie w tej kawiarence).Był tam ON i gadał z jakimiś kolesiami.
-Czas na podryw,mówisz?-usłyszałam szept Toma
-Dokładnie.-uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do blondyna-Hejka,rewelacyjny występ.
-Dzięki.Starałem się aby osiągnąć taki efekt.-uśmiechnął się do mnie promiennie-Matt.-wyciągnął do mnie rękę
-Alex.-uścisnęłam jego dłoń
-Matt,cześć!Widzę,że już zapoznałeś się z moją przyjaciółką Alex.-usłyszałam głos tej jędzy,która dosłownie uwiesiła mu się na szyi.Jestem pewna,że Lou nie nie zwróci jej za to uwagi.
-To ja,Eleanor.-ustała przed nim-Córka twojego sponsora.
-Ahhh....nie,nie pamiętam.-spojrzał na nią dziwnie-Alex idziemy na jakiegoś drinka?
-Pewnie.-uśmiechnęłam się zadowolona-Pa,pa nieznana córeczko tatusia.-szepnęłam do Lenora i wyszłam razem z Mattem.
__________________________________________________
Jest kolejny rozdział.Część napisana razem z Szoko ;P.Mam nadzieję,że się podoba ;D








