Oczami Alex:
Haha,udało nam się!Upiłyśmy tego idealnego Lenora i na dodatek Tomlinson mocno się na nią wkurzył.Cel został osiągnięty.Już chciałam przybić piątkę Rose,ale ona gdzieś zniknęła.Wzruszyłam tylko ramionami i podążyłam w stronę baru.Pewnie,bo co innego może robić Alexandra Parker na imprezie...Korzysta z darmowego alkoholu.Wypiłam z 2 drinki i zauważyłam Zayna idącego w moją stronę.
-No siema,siema!Napijesz się ze mną?-zapytałam,gdy ustał koło mnie
-To chyba ty nigdy mnie nie widziałeś schlanej w trzy dupy....A chcesz zobaczyć taki widok?Z chęcią napiję się jeszcze.-machnęłam do barmana,który zrobił mi następnego drinka
-Tak,a potem ktoś będzie musiał odwieźć cię do domu.
-Jak chcesz to mogę sama się do niego doczołgać.-chłopak zaśmiał się krótko-Poproszę 2 butelki wódki!!-krzyknęłam i od razu przede mną pojawił się alkohol-Jedna dla mnie i jedna dla ciebie.
-Nie dzięki.Chcę pamiętać ten moment kiedy będziesz upita w trzy dupy.
-Nie,to nie.Twoja strata.-wzięłam jedną butelkę.Bez problemu ją otworzyłam i pijąc ruszyłam w stronę parkietu.Zaczęłam tańczyć z każdym po kolei.Nie liczyło się czy to chłopak,czy dziewczyna.Dla mnie najważniejsza jest zabawa.Nagle zobaczyłam pijanego Niall'a,który wskoczył na stół.Nie czekając długo wskoczyłam do niego.Zaczęliśmy tańczyć i pić wódke prosto z butelki.
-Koniec tej zabawy!-krzyknął Tomlinson po kilkunastu minutach
-A gdzie masz swojego Lenora piesku?
-W domu.Śpi,bo ją tak schlałyście.
-My?Ciebie chyba główka boli od jej lakieru do włosów.To Rose ją upiła.Albo nie...inaczej.Zaproponowałyśmy jej kulturalnie jednego drinka na zgodę,a to już nie moja wina,że sama zaczęła pić więcej.
-Tssaa...jasne.Zeskakuj z tego stołu.Jedziemy do domu.
-Tomlinson nie tak ostro.Mówisz o moim domu czy twoim?
-Spokojnie,jedziemy do ciebie.Tylko mam nadzieję,że masz gdzieś tam prezerwatywy.
-Jasne trzymam je pod łóżkiem.-chłopak zaśmiał sie
-Złaź.
-A złapiesz mnie tak jak w Dirty Dancing?
-Oczywiście.-skoczyłam,a brunet złapał mnie i przerzucił przez ramię
-Wiesz co?Panna idealna nie będzie zadowolona z tego,że się prześpimy.
-Chyba,że nikt jej o tym nie powie.-Louis ruszył w stronę wyjścia
-A mogę prowadzić?
-Nie.-odpowiedział i wsadził mnie na miejsce pasażera
-Ale ty nie wiesz gdzie ja mieszkam.To jest ściśle tajne.
-Przecież jesteśmy sąsiadami.Zawsze wieczorem siadam na parapecie i podglądam cię przez okno.
-ZBOCZENIEC!LUDZIE RATUJCIE,ZBOCZENIEC!!!
-Przestań się drzeć.
-Jedźmy już do tego domu.
-Już pod nim jesteśmy.
-To my mieszkamy tak blisko Toma?-zapytałam zdziwiona
-Tak,no widzisz.Wysiadaj.-Lou obszedł samochód i otworzy moje drzwi
-Dziętki.-powiedziałam i wstałam.Przeszłam kilka kroków i się zachwiałam.
-Lepiej uważaj.-oznajmił brunet i podtrzymał mnie
-Masz gdzieś klucze?
-Skąd mam mieć klucze do twojego domu?
-No wiesz,myślałam,że jak mnie podglądasz to dorobiłeś sobie moje klucze,żeby przyjść do mnie w nocy i mnie zgwałcić.
-Aż takim zboczeńcem to nie jestem.
-Dobra,dobra.Klucz jest pod doniczką.-chłopak szybko odnalazł klucz i otworzył drzwi.Zrezygnowana weszłam i usiadłam na pufie w korytarzu.-Sługo!Buty!-krzyknęłam i wskazałam na moje stopy
-Już się robi księżniczko.-chłopak oparł się o futrynę drzwi i przyglądał mi się
-Ja tu na coś czekam.
-To sobie długo poczekasz.
-Ty małpo!!Ja tu jestem pijana,a ty powinieneś mi pomagać!A masz ty niewdzięczny sługusie.-zdenerwowana rzuciłam w niego szpilką,którą zdjęłam ze stopy.Niestety chłopak zrobił unik,dzięki czemu nie dostał w głowę.Tak samo postanowiłam uczynić z drugim butem.Celowałam tam gdzie słońce nie dochodzi,ale oczywiście Tomlinson podskoczył.-Szpilki mi się skończyły....Zaraz,zaraz.Ja przecież mam psa.Chucky!!Chucky ratuj!!
-Nie krzycz tak,bo on sobie smacznie śpi.
-Śpi?-wstałam i podeszłam do Lou.Malutka czarna kuleczka spała sobie w najlepsze na kanapie-Ohh,jak słodko..
-Słodko?Takie słowa jest w twoim słowniku?
-Oczywiście.Jest zarezerwowane tylko dla Chucky'ego.-odwróciłam się i kierowałam sie w stronę schodów
-A ty gdzie?
-Spać?Wiesz,w przeciwieństwie do ciebie jestem bardzo zmęczona.-weszłam na pierwszy stopień-Pierwszy schodek.....drugi schodek....trzeci schodek....-i tak zaczęłam liczyć
-Pomogę ci.-zaoferował się chłopak i wziął mnie na ręce
-Oj gdyby nas teraz zobaczył idealny Lenor....-szepnęłam mu na ucho
-To byś miała przejebane.
-Ja?Dlaczego właśnie ja,a nie ty?
-Bo ja jestem jej chłopakiem i jestem pod ścisłą obroną.I tak wszystko zwaliłbym na ciebie.
-Ależ jesteś miły.-nagle chłopak rzucił mnie na łóżko
-Pomóc ci się umyć też mam?
-Z chęcią.Zawołam kiedy możesz umyć mi plecki.-wzięłam piżamę i poszłam do łazienki.Napuściłam gorącej wody do wanny i zrobiłam ogromną pianę.
-Tomlinson!!Możesz przyjść!!-wydarłam się,gdy się umyłam
-Myślałem,że żartujesz.-stwierdził stojąc pod drzwiami
-Po pijaku wszystko jest na serio.Właź!-drzwi się otworzyły a w nich stanął chłopak.-Tu masz płyn do ciała i gąbkę.-wskazałam na te przedmioty za sobą
-Pozwolisz,że użyję swoich rąk zamiast gąbki?
-Oczywiście.-brunet podszedł do mnie i po chwili poczułam jego ręce na moich plecach.Było cudownie,a jeszcze do tego Lou zrobił mi masaż.
-Włosy tez myjesz?-zapytał
-Tak,tak.-chciałam zdjąć gumkę do włosów,ale chłopak mnie wyręczył i sam umył mi głowę.-No,Tomlinson tego sie po tobie nie spodziewałam.
-No widzisz?Na mnie można polegać.-uśmiechnął się i wyszedł z łazienki.Ja w tym czasie się ubrałam w piżamę i również z niej wyszłam.
-Serio mówiłeś o tym spaniu razem?-spytałam,widząc leżącego bruneta na moim łóżku i przy okazji tulącego sie do mojej pluszowej marchewki.
-Tez chcę taką marchewkę.Na urodziny.-powiedział z uśmiechem
-Mówię na serio,złaź z łóżka.
-Nie-e.
-Chcesz,aby sytuacja z kilkunastu poprzednich godzin się powtórzyła?Tylko,że teraz wyleciałbyś przez balkon.Co ty na to?
-Nie dzięki,nie skorzystam.
-Spierdalaj,bo chce się położyć spać.-Lou pokręcił przecząco głową-Skoro nalegasz...-złapałam go z nogę i zwaliłam z łóżka.Po chwili sama się na nim(łóżku) rozwaliłam.
-Miła jesteś.-skomentował
-Wiem,po tatusiu.-uśmiechnęłam się-A teraz spierdalaj.Ale nie drzwiami.-dodałam,widząc,że chce wyjść po ludzku-Mój tata już wrócił z pracy i ...wiesz...
-Rozumiem,więc zostaje mi tylko okno?
-I balkon.
-A jakieś drzewo jest?
-Jest.
-Ok.To ja lecę.Tylko przykryj się porządnie tą kołdrą.
-Tak jest panie Tomlinson.-chłopak wyszedł przez drzwi balkonowe,a ja je zamknęłam i poszłam spać.
-Nie krzycz tak,bo on sobie smacznie śpi.
-Śpi?-wstałam i podeszłam do Lou.Malutka czarna kuleczka spała sobie w najlepsze na kanapie-Ohh,jak słodko..
-Słodko?Takie słowa jest w twoim słowniku?
-Oczywiście.Jest zarezerwowane tylko dla Chucky'ego.-odwróciłam się i kierowałam sie w stronę schodów
-A ty gdzie?
-Spać?Wiesz,w przeciwieństwie do ciebie jestem bardzo zmęczona.-weszłam na pierwszy stopień-Pierwszy schodek.....drugi schodek....trzeci schodek....-i tak zaczęłam liczyć
-Pomogę ci.-zaoferował się chłopak i wziął mnie na ręce
-Oj gdyby nas teraz zobaczył idealny Lenor....-szepnęłam mu na ucho
-To byś miała przejebane.
-Ja?Dlaczego właśnie ja,a nie ty?
-Bo ja jestem jej chłopakiem i jestem pod ścisłą obroną.I tak wszystko zwaliłbym na ciebie.
-Ależ jesteś miły.-nagle chłopak rzucił mnie na łóżko
-Pomóc ci się umyć też mam?
-Z chęcią.Zawołam kiedy możesz umyć mi plecki.-wzięłam piżamę i poszłam do łazienki.Napuściłam gorącej wody do wanny i zrobiłam ogromną pianę.
-Tomlinson!!Możesz przyjść!!-wydarłam się,gdy się umyłam
-Myślałem,że żartujesz.-stwierdził stojąc pod drzwiami
-Po pijaku wszystko jest na serio.Właź!-drzwi się otworzyły a w nich stanął chłopak.-Tu masz płyn do ciała i gąbkę.-wskazałam na te przedmioty za sobą
-Pozwolisz,że użyję swoich rąk zamiast gąbki?
-Oczywiście.-brunet podszedł do mnie i po chwili poczułam jego ręce na moich plecach.Było cudownie,a jeszcze do tego Lou zrobił mi masaż.
-Włosy tez myjesz?-zapytał
-Tak,tak.-chciałam zdjąć gumkę do włosów,ale chłopak mnie wyręczył i sam umył mi głowę.-No,Tomlinson tego sie po tobie nie spodziewałam.
-No widzisz?Na mnie można polegać.-uśmiechnął się i wyszedł z łazienki.Ja w tym czasie się ubrałam w piżamę i również z niej wyszłam.
-Serio mówiłeś o tym spaniu razem?-spytałam,widząc leżącego bruneta na moim łóżku i przy okazji tulącego sie do mojej pluszowej marchewki.
-Tez chcę taką marchewkę.Na urodziny.-powiedział z uśmiechem
-Mówię na serio,złaź z łóżka.
-Nie-e.
-Chcesz,aby sytuacja z kilkunastu poprzednich godzin się powtórzyła?Tylko,że teraz wyleciałbyś przez balkon.Co ty na to?
-Nie dzięki,nie skorzystam.
-Spierdalaj,bo chce się położyć spać.-Lou pokręcił przecząco głową-Skoro nalegasz...-złapałam go z nogę i zwaliłam z łóżka.Po chwili sama się na nim(łóżku) rozwaliłam.
-Miła jesteś.-skomentował
-Wiem,po tatusiu.-uśmiechnęłam się-A teraz spierdalaj.Ale nie drzwiami.-dodałam,widząc,że chce wyjść po ludzku-Mój tata już wrócił z pracy i ...wiesz...
-Rozumiem,więc zostaje mi tylko okno?
-I balkon.
-A jakieś drzewo jest?
-Jest.
-Ok.To ja lecę.Tylko przykryj się porządnie tą kołdrą.
-Tak jest panie Tomlinson.-chłopak wyszedł przez drzwi balkonowe,a ja je zamknęłam i poszłam spać.
***
Obudziłam się nie wyspana.Odruchowo spojrzałam na zegarek.12:45.Matko,to już ta godzina?Wstałam i poczłapałam do łazienki.Umyłam zęby i twarz.
-AAAAAA!!!!!-krzyknęłam.gdy ujrzałam swoje odbicie w lustrze
-Alex,wszystko dobrze?-zaraz pod drzwiami usłyszałam głos taty
-Tak,tak.Wszystko ok.-odpowiedziałam.Trochę się opamiętałam i ubrałam w to,do tego założyłam bluzę z kapturem.Wzięłam sok marchewkowy i zdenerwowana wyszłam z domu.Pognałam do moich "kochanych" sąsiadów.Bez pukania,weszłam do środka.
-Gdzie Tomlinson?-zapytałam Harrego,który był w samych bokserkach
-U siebie.Na pewno jeszcze śpi.-bardzo szybko znalazłam się w jego pokoju
-TOMLINSON!!!!!!-wydarłam się najgłośniej jak mogłam.On ani drgnął,więc poszłam do łazienki i wróciłam z wiadrem pełnym wody.Ustałam nad chłopakiem i oblałam go po twarzy.
-Aaaaa!!!!Pojebało do reszty?-wydarł się i usiadł
-Mnie pojebało,tak?A co ty mi wczoraj zrobiłeś z włosami!
-No co takiego?
-Już ty dobrze wiesz co.-krzyknęłam i zdjęłam kaptur,który cały czas był na mojej głowie
-To nie ja.
-Tak jasne.
-No dobra,to ja.I co bardzo jesteś wściekła?-zapytał z nadzieją licząc na odpowiedź pozytywną.
-Jestem bardzo szczęśliwa.!Zawsze chciałam farbnąć sobie włosy,ale tata mi nie pozwalał.Teraz mogę całą winę zwalić na ciebie.-uśmiechnęłam się triumfalnie i wyszłam z jego pokoju.
-O,Alex!Ładny kolorek!-powiedział Zayn,kiedy już miałam wychodzić
-Dzięki,to wszystko zasługo twojego przyjaciela Tomlinsona.
-Jedziesz dziś z nami do szkoły?
-Jadę z Rose.-chłopak podszedł do mnie
-Rose jedzie z nami i ty też.Będzie mi bardzo miło.-zbliżył się tak blisko,że niemal się stykaliśmy nosami
-Jeżeli będzie ci miło to pojadę.-powiedziałam patrząc w jego czekoladowe oczy
-Dzięki.Jesteś spoko.-pocałował mnie w policzek-Do zobaczenia za chwilę!-krzyknął odchodząc.Jeszcze przez moment stałam jak ten słup soli.Potrząsnęłam głową chcąc odgonić myśli i wyszłam z ich domu.Już od dawna żaden chłopak nie pocałował mnie w policzek.Przestałam ufać płci przeciwnej po moim ostatnim,nieudanym związku z Wiktorem.Od tamtego czasu zapomniałam co to jest miłość,czucie się bezpiecznym w ramionach ukochanego,być kochanym.Po prostu być kochanym.Nagle poczułam na swoim policzku łzę.Szybko ją starłam.
-Alexandra Parker nigdy nie płacze.A już szczególnie nie przez chłopaka czy przez przeszłość.-powiedziałam do siebie.Zabrałam torbę i wyszłam z domu.
______________________________________________________
I jak tam mijają pierwsze tygodnie szkoły?Jak dla mnie to okropnie
:(Jedyny plus to taki,że zapisałam się na kółko taneczne....A co do rozdziału...Pisałam go przez 3 noce i dziś po południu skończyłam i jestem z tego zadowolona.Następny będzie od Rozzie(miejmy nadzieję,że wena do niej wróci:))~Juls.
-Aaaaa!!!!Pojebało do reszty?-wydarł się i usiadł
-Mnie pojebało,tak?A co ty mi wczoraj zrobiłeś z włosami!
-No co takiego?-Już ty dobrze wiesz co.-krzyknęłam i zdjęłam kaptur,który cały czas był na mojej głowie
-To nie ja.
-Tak jasne.
-No dobra,to ja.I co bardzo jesteś wściekła?-zapytał z nadzieją licząc na odpowiedź pozytywną.
-Jestem bardzo szczęśliwa.!Zawsze chciałam farbnąć sobie włosy,ale tata mi nie pozwalał.Teraz mogę całą winę zwalić na ciebie.-uśmiechnęłam się triumfalnie i wyszłam z jego pokoju.
-O,Alex!Ładny kolorek!-powiedział Zayn,kiedy już miałam wychodzić
-Dzięki,to wszystko zasługo twojego przyjaciela Tomlinsona.
-Jedziesz dziś z nami do szkoły?
-Jadę z Rose.-chłopak podszedł do mnie
-Rose jedzie z nami i ty też.Będzie mi bardzo miło.-zbliżył się tak blisko,że niemal się stykaliśmy nosami
-Jeżeli będzie ci miło to pojadę.-powiedziałam patrząc w jego czekoladowe oczy
-Dzięki.Jesteś spoko.-pocałował mnie w policzek-Do zobaczenia za chwilę!-krzyknął odchodząc.Jeszcze przez moment stałam jak ten słup soli.Potrząsnęłam głową chcąc odgonić myśli i wyszłam z ich domu.Już od dawna żaden chłopak nie pocałował mnie w policzek.Przestałam ufać płci przeciwnej po moim ostatnim,nieudanym związku z Wiktorem.Od tamtego czasu zapomniałam co to jest miłość,czucie się bezpiecznym w ramionach ukochanego,być kochanym.Po prostu być kochanym.Nagle poczułam na swoim policzku łzę.Szybko ją starłam.
-Alexandra Parker nigdy nie płacze.A już szczególnie nie przez chłopaka czy przez przeszłość.-powiedziałam do siebie.Zabrałam torbę i wyszłam z domu.
______________________________________________________
I jak tam mijają pierwsze tygodnie szkoły?Jak dla mnie to okropnie
:(Jedyny plus to taki,że zapisałam się na kółko taneczne....A co do rozdziału...Pisałam go przez 3 noce i dziś po południu skończyłam i jestem z tego zadowolona.Następny będzie od Rozzie(miejmy nadzieję,że wena do niej wróci:))~Juls.



