środa, 11 września 2013

Rozdział 8

Oczami Alex:
Haha,udało nam się!Upiłyśmy tego idealnego Lenora i na dodatek Tomlinson mocno się na nią wkurzył.Cel został osiągnięty.Już chciałam przybić piątkę Rose,ale ona gdzieś zniknęła.Wzruszyłam tylko ramionami i podążyłam w stronę baru.Pewnie,bo co innego może robić Alexandra Parker na imprezie...Korzysta z darmowego alkoholu.Wypiłam z 2 drinki i zauważyłam Zayna idącego w moją stronę.
-No siema,siema!Napijesz się ze mną?-zapytałam,gdy ustał koło mnie
-Ty to już chyba za dużo wypiłaś.
-To chyba ty nigdy mnie nie widziałeś schlanej w trzy dupy....A chcesz zobaczyć taki widok?Z chęcią napiję się jeszcze.-machnęłam do barmana,który zrobił mi następnego drinka
-Tak,a potem ktoś będzie musiał odwieźć cię do domu.
-Jak chcesz to mogę sama się do niego doczołgać.-chłopak zaśmiał się krótko-Poproszę 2 butelki wódki!!-krzyknęłam i od razu przede mną pojawił się alkohol-Jedna dla mnie i jedna dla ciebie.
-Nie dzięki.Chcę pamiętać ten moment kiedy będziesz upita w trzy dupy.
-Nie,to nie.Twoja strata.-wzięłam jedną butelkę.Bez problemu ją otworzyłam i pijąc ruszyłam w stronę parkietu.Zaczęłam tańczyć z każdym po kolei.Nie liczyło się czy to chłopak,czy dziewczyna.Dla mnie najważniejsza jest zabawa.Nagle zobaczyłam pijanego Niall'a,który wskoczył na stół.Nie czekając długo wskoczyłam do niego.Zaczęliśmy tańczyć i pić wódke prosto z butelki.
-Koniec tej zabawy!-krzyknął Tomlinson po kilkunastu minutach 
-A gdzie masz swojego Lenora piesku?
-W domu.Śpi,bo ją tak schlałyście.
-My?Ciebie chyba główka boli od jej lakieru do włosów.To Rose ją upiła.Albo nie...inaczej.Zaproponowałyśmy jej kulturalnie jednego drinka na zgodę,a to już nie moja wina,że sama zaczęła pić więcej.
-Tssaa...jasne.Zeskakuj z tego stołu.Jedziemy do domu.
-Tomlinson nie tak ostro.Mówisz o moim domu czy twoim?
-Spokojnie,jedziemy do ciebie.Tylko mam nadzieję,że masz gdzieś tam prezerwatywy.
-Jasne trzymam je pod łóżkiem.-chłopak zaśmiał sie
-Złaź.
-A złapiesz mnie tak jak w Dirty Dancing?
-Oczywiście.-skoczyłam,a brunet złapał mnie i przerzucił przez ramię
-Wiesz co?Panna idealna nie będzie zadowolona z tego,że się prześpimy.
-Chyba,że nikt jej o tym nie powie.-Louis ruszył w stronę wyjścia
-A mogę prowadzić?
-Nie.-odpowiedział i wsadził mnie na miejsce pasażera
-Ale ty nie wiesz gdzie ja mieszkam.To jest ściśle tajne.
-Przecież jesteśmy sąsiadami.Zawsze wieczorem siadam na parapecie i podglądam cię przez okno.
-ZBOCZENIEC!LUDZIE RATUJCIE,ZBOCZENIEC!!!
-Przestań się drzeć.
-Jedźmy już do tego domu.
-Już pod nim jesteśmy.
-To my mieszkamy tak blisko Toma?-zapytałam zdziwiona
-Tak,no widzisz.Wysiadaj.-Lou obszedł samochód i otworzy moje drzwi
-Dziętki.-powiedziałam i wstałam.Przeszłam kilka kroków i się zachwiałam.
-Lepiej uważaj.-oznajmił brunet i podtrzymał mnie
-Masz gdzieś klucze?
-Skąd mam mieć klucze do twojego domu?
-No wiesz,myślałam,że jak mnie podglądasz to dorobiłeś sobie moje klucze,żeby przyjść do mnie w nocy i mnie zgwałcić.
-Aż takim zboczeńcem to nie jestem.
-Dobra,dobra.Klucz jest pod doniczką.-chłopak szybko odnalazł klucz i otworzył drzwi.Zrezygnowana weszłam i usiadłam na pufie w korytarzu.-Sługo!Buty!-krzyknęłam i wskazałam na moje stopy
-Już się robi księżniczko.-chłopak oparł się o futrynę drzwi i przyglądał mi się
-Ja tu na coś czekam.
-To sobie długo poczekasz.
-Ty małpo!!Ja tu jestem pijana,a ty powinieneś mi pomagać!A masz ty niewdzięczny sługusie.-zdenerwowana rzuciłam w niego szpilką,którą zdjęłam ze stopy.Niestety chłopak zrobił unik,dzięki czemu nie dostał w głowę.Tak samo postanowiłam uczynić z drugim butem.Celowałam tam gdzie słońce nie dochodzi,ale oczywiście Tomlinson podskoczył.-Szpilki mi się skończyły....Zaraz,zaraz.Ja przecież mam psa.Chucky!!Chucky ratuj!!
-Nie krzycz tak,bo on sobie smacznie śpi.
-Śpi?-wstałam i podeszłam do Lou.Malutka czarna kuleczka spała sobie w najlepsze na kanapie-Ohh,jak słodko..
-Słodko?Takie słowa jest w twoim słowniku?
-Oczywiście.Jest zarezerwowane tylko dla Chucky'ego.-odwróciłam się i kierowałam sie w stronę schodów
-A ty gdzie?
-Spać?Wiesz,w przeciwieństwie do ciebie jestem bardzo zmęczona.-weszłam na pierwszy stopień-Pierwszy schodek.....drugi schodek....trzeci schodek....-i tak zaczęłam liczyć
-Pomogę ci.-zaoferował się chłopak i wziął mnie na ręce
-Oj gdyby nas teraz zobaczył idealny Lenor....-szepnęłam mu na ucho
-To byś miała przejebane.
-Ja?Dlaczego właśnie ja,a nie ty?
-Bo ja jestem jej chłopakiem i jestem pod ścisłą obroną.I tak wszystko zwaliłbym na ciebie.
-Ależ jesteś miły.-nagle chłopak rzucił mnie na łóżko
-Pomóc ci się umyć też mam?
-Z chęcią.Zawołam kiedy możesz umyć mi plecki.-wzięłam piżamę i poszłam do łazienki.Napuściłam gorącej wody do wanny i zrobiłam ogromną pianę.
-Tomlinson!!Możesz przyjść!!-wydarłam się,gdy się umyłam
-Myślałem,że żartujesz.-stwierdził stojąc pod drzwiami
-Po pijaku wszystko jest na serio.Właź!-drzwi się otworzyły a w nich stanął  chłopak.-Tu masz płyn do ciała i gąbkę.-wskazałam na te przedmioty za sobą
-Pozwolisz,że użyję swoich rąk zamiast gąbki?
-Oczywiście.-brunet podszedł do mnie i po chwili poczułam jego ręce na moich plecach.Było cudownie,a jeszcze do tego Lou zrobił mi masaż.
-Włosy tez myjesz?-zapytał
-Tak,tak.-chciałam zdjąć gumkę do włosów,ale chłopak mnie wyręczył i sam umył mi głowę.-No,Tomlinson tego sie po tobie nie spodziewałam.
-No widzisz?Na mnie można polegać.-uśmiechnął się i wyszedł z łazienki.Ja w tym czasie się ubrałam w piżamę i również z niej wyszłam.
-Serio mówiłeś o tym spaniu razem?-spytałam,widząc leżącego bruneta na moim łóżku i przy okazji tulącego sie do mojej pluszowej marchewki.
-Tez chcę taką marchewkę.Na urodziny.-powiedział z uśmiechem 
-Mówię na serio,złaź z łóżka.
-Nie-e.
-Chcesz,aby sytuacja z kilkunastu poprzednich godzin się powtórzyła?Tylko,że teraz wyleciałbyś przez balkon.Co ty na to?
-Nie dzięki,nie skorzystam.
-Spierdalaj,bo chce się położyć spać.-Lou pokręcił przecząco głową-Skoro nalegasz...-złapałam go z nogę i zwaliłam z łóżka.Po chwili sama się na nim(łóżku) rozwaliłam.
-Miła jesteś.-skomentował
-Wiem,po tatusiu.-uśmiechnęłam się-A teraz spierdalaj.Ale nie drzwiami.-dodałam,widząc,że chce wyjść po ludzku-Mój tata już wrócił z pracy i ...wiesz...
-Rozumiem,więc zostaje mi tylko okno?
-I balkon.
-A jakieś drzewo jest?
-Jest.
-Ok.To ja lecę.Tylko przykryj się porządnie tą kołdrą.
-Tak jest panie Tomlinson.-chłopak wyszedł przez drzwi balkonowe,a ja je zamknęłam i poszłam spać.
***
Obudziłam się nie wyspana.Odruchowo spojrzałam na zegarek.12:45.Matko,to już ta godzina?Wstałam i poczłapałam do łazienki.Umyłam zęby i twarz.
-AAAAAA!!!!!-krzyknęłam.gdy ujrzałam swoje odbicie w lustrze
-Alex,wszystko dobrze?-zaraz pod drzwiami usłyszałam głos taty
-Tak,tak.Wszystko ok.-odpowiedziałam.Trochę się opamiętałam i ubrałam w to,do tego założyłam bluzę z kapturem.Wzięłam sok marchewkowy i zdenerwowana wyszłam z domu.Pognałam do moich "kochanych" sąsiadów.Bez pukania,weszłam do środka.
-Gdzie Tomlinson?-zapytałam Harrego,który był w samych bokserkach
-U siebie.Na pewno jeszcze śpi.-bardzo szybko znalazłam się w jego pokoju
-TOMLINSON!!!!!!-wydarłam się najgłośniej jak mogłam.On ani drgnął,więc poszłam do łazienki i wróciłam z wiadrem pełnym wody.Ustałam nad chłopakiem i oblałam go po twarzy.
-Aaaaa!!!!Pojebało do reszty?-wydarł się i usiadł
-Mnie pojebało,tak?A co ty mi wczoraj zrobiłeś z włosami!
-No co takiego?
-Już ty dobrze wiesz co.-krzyknęłam i zdjęłam kaptur,który cały czas był na mojej głowie
-To nie ja.
-Tak jasne.
-No dobra,to ja.I co bardzo jesteś wściekła?-zapytał z nadzieją licząc na odpowiedź pozytywną.
-Jestem bardzo szczęśliwa.!Zawsze chciałam farbnąć sobie włosy,ale tata mi nie pozwalał.Teraz mogę całą winę zwalić na ciebie.-uśmiechnęłam się triumfalnie i wyszłam z jego pokoju.
-O,Alex!Ładny kolorek!-powiedział Zayn,kiedy już miałam wychodzić
-Dzięki,to wszystko zasługo twojego przyjaciela Tomlinsona.
-Jedziesz dziś z nami do szkoły?
-Jadę z Rose.-chłopak podszedł do mnie
-Rose jedzie z nami i ty też.Będzie mi bardzo miło.-zbliżył się tak blisko,że niemal się stykaliśmy nosami
-Jeżeli będzie ci miło to pojadę.-powiedziałam patrząc w jego czekoladowe oczy
-Dzięki.Jesteś spoko.-pocałował mnie w policzek-Do zobaczenia za chwilę!-krzyknął odchodząc.Jeszcze przez moment stałam jak ten słup soli.Potrząsnęłam głową chcąc odgonić myśli i wyszłam z ich domu.Już od dawna żaden chłopak nie pocałował mnie w policzek.Przestałam ufać płci przeciwnej po moim ostatnim,nieudanym związku z Wiktorem.Od tamtego czasu zapomniałam co to jest miłość,czucie się bezpiecznym w ramionach ukochanego,być kochanym.Po prostu być kochanym.Nagle poczułam na swoim policzku łzę.Szybko ją starłam.
-Alexandra Parker nigdy nie płacze.A już szczególnie nie przez chłopaka czy przez przeszłość.-powiedziałam do siebie.Zabrałam torbę i wyszłam z domu.
______________________________________________________
I jak tam mijają pierwsze tygodnie szkoły?Jak dla mnie to okropnie
:(Jedyny plus to taki,że zapisałam się na kółko taneczne....A co do rozdziału...Pisałam go przez 3 noce i dziś po południu skończyłam i jestem z tego zadowolona.Następny będzie od Rozzie(miejmy nadzieję,że wena do niej wróci:))~Juls.



niedziela, 8 września 2013

Rozdział 7

~Oczami Rose~

 -Długo jeszcze mamy czekać?! Jazda na dół!! -krzyknęła zniecierpliwiona Alex.
-Chcesz żebym poszedł na imprezę w samych bokserkach i do tego nieułożonych włosach?! - odkrzyknął jej Lou. Parker usiadła na schodach, a ja poszłam do kuchni, wzięłam marchewki i banana. Wróciłam do blondynki i powiedziałam :
-Lepiej zjedz chociaż jedną. Uspokoisz się trochę. -podałam jej pomarańczowe warzywa.
-Jestem gotowy!! - zawołał zadowolony Harry i zbiegł po schodach. Niestety nie zauważył siedzącej Alex i wywalił się prosto na mnie.
-Pojebało cię Styles?! Zejdź z niej,bo żebra jej pękną! - zaczęła drzeć się blondynka
-Przepraszam...ale miło jest na ciebie wpaść.-szepnął mi do ucha Lokers i spojrzał głęboko w oczy
-Złaź z niej!!-denerwowała się moja przyjaciółka.Niestety Harold ani drgnął.-Dobra sam tego chciałeś.-dziewczyna złapała go za włosy, zdjęła go ze mnie i rzuciła na kanapę.
-Czy ty się dobrze czujesz?-zapytał Harry wstając- Przez ciebie muszę od nowa ułożyć włosy.
-Włosy? Ten mop na twojej głowie to włosy? Lepiej spójrz co zrobiłeś Rose. Jej warkocz się rozpierdolił. Teraz wypad po szczotkę do włosów i masz ją rozczesać!
-A moje włosy?!
-Ja mogę ci później je ułożyć.-dopiero teraz zdołałam coś z siebie wydusić. Wstałam i siadłam na kanapie. Harry w tym czasie poszedł po szczotkę.
-Idę po resztę cudownej piątki i nie zdziw się jak wylądują przed schodami na ryjach.-powiedziała Alex i poszła na górę
-A ją gdzie wywiało?-zapytał Lokers i usiadł za mną.
-Poszła wpierdolić chłopakom, że tak długo się szykują.
-Dobrze, że ubrałem się pierwszy.- ucieszył się Harold. Nagle usłyszeliśmy huk i zobaczyliśmy Nialla i Liama leżących przed schodami. 
-A z wami wszystko dobrze?-zapytał zdziwiony Harry 
-Alex...-westchnął Payne, a już po chwili leżał na nich Zayn
-Sorry chłopaki.-powiedział Malik
-Sorry?-nagle Niall podniósł się i z tylniej kieszeni wyjął żelki-Jakieś nędzne sorry za zgniecione żelki?Zobacz!Są płaskie jakby żelazkiem po nich przejechano.
-Niall spokojnie.To tylko żelki.-próbowałam go uspokoić 
-Tylko?...
-Lepiej chodźmy pomóc Louisowi.-przerwał blondynowi Liam-Został sam z Alex.-pędem puściliśmy sie na piętro. Dobiegłam jako pierwsza i zobaczyłam moją przyjaciółkę ciągnącą biednego Louisa za nogi. 
-Nie! Zostaw mnie! Ja nigdzie nie idę! Muszę ułożyć włosy!- darł się chłopak trzymając się drzwi.
-Ja ci kurwa zaraz ułożę włosy! Wstawaj i zapierdalaj na dół! No chyba że mam ci w tym pomóc?-wrzasnęła blondynka 
-Hm... Jeśli byś mogła- uśmiechnął się Tomlinson i wyciągnął rękę w jej stronę. Dziewczyna wykorzystała sytuację i pociągnęła Louisa w stronę schodów. Zanim którekolwiek z nas zdążyło zaprotestować, usłyszeliśmy pisk przerażonego bruneta i zobaczyliśmy że zjeżdża po schodach na tyłku. 
-Wszyscy gotowi, czy komuś jeszcze mam pomóc?- obróciła się w naszą stronę.
-Tak, tak, wszyscy gotowi.- odpowiedzieli razem pozostali członkowie 1d i szybko zbiegli ze schodów. 
***
W drodze do Toma musieliśmy wjechać jeszcze po Lenora. Okazało się że panienka Calder nie jest jeszcze gotowa, na co wszyscy spojrzeliśmy na Alex i zaczęliśmy ją uspokajać. Po kilkunastu minutach raczyła się pojawić. Trochę się zdenerwowała, gdyż miejsce koło kierowcy (czyt. Louisa) było zajęte przez blondynkę. Gdy już byliśmy prawie pod domem Toma, Parker zdenerwowała się na zbyt wolna jazdę Louisa i postanowiła 'przejąć' od niego kierownicę, dzięki czemu wjechaliśmy w krzaki. Skończyło się to kłótnią tej dwójki i zacieszem Eleanor.
***
Impreza trwała już od godziny, kiedy przyszedł mi do głowy genialny pomysł. Podzieliłam się nim z Alex, której najwyraźniej plan się spodobał. Szybko odszukałam wzrokiem dziewczynę Louisa i chwytając dość mocnego drinka ruszyłam w jej stronę.
-Hej Len...Eleanor. Sorry za to wcześniejsze. Nie chcemy się kłócić. Co ty na to?- zapytałam z udawaną słodyczą w głosie
-Um... Ja... No ja też- uśmiechnęła się
-Świetnie. To co, napijemy się na zgodę?- zaproponowałam
-Właściwie to nie powinnam, ale jeden mały drink chyba nie zaszkodzi- zgodziła się brunetka i wzięła ode mnie napój. Później dała się na mówić na kolejnego, i jeszcze jednego, aż w końcu po 40 minutach była całkowicie zalana. Teraz pozostawało tylko zawołać Louisa. Razem z Alex znalazłyśmy bruneta i pociągnęłyśmy go do stolika, przy którym jeszcze niedawno siedziałyśmy z Calder. Jednak jej tam nie było. Obróciłam się aby znaleźć brunetke i to co zobaczyłam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Pijana w trzy dupy Eleanor kleiła się do Harolda. Kiedy to zobaczyłam coś się we mnie zagotowało. Nie byłam chyba jedyna. bo Tomlinson ruszył w tamtą stronę, chwycił dziewczynę za nadgarstek i zaczął ciągnąć ją w stronę wyjścia z domu Toma. Zrobiło mi się trochę gorąco, więc postanowiłam wyjść na taras. Stałam opierając się o drewniany murek i patrząc w gwiazdy, kiedy poczułam, że ktoś obejmuje mnie od tyłu. Obróciłam się i zobaczyłam Harrego. Na chwilę nasze spojrzenia się spotkały, ale wtedy ja speszona odwróciłam wzrok.
-Dlaczego stoisz tutaj sama i marzniesz? - zapytał lokowaty cały czas mnie obejmując.
-W środku jest trochę za gorąco, więc wyszłam na zewnątrz- wyjaśniłam.
-Ale to nie zmienia faktu że stałaś tu sama. Dlaczego?- dopytywał się
-Hm... powiedzmy, że musiałam przemyśleć parę spraw- odpowiedziałam
-Jakie to sprawy jeśli mogę wiedzieć?- prowadził dalej śledztwo
-Hm... jest jeden chłopak, który mi się podoba. Zastanawiałam się co robić i czy jest jakakolwiek szansa żeby on poczuł to samo. Rozważałam różne opcje. -odparłam zgodnie z prawdą
-I doszłaś do wniosku że...
-Stwierdziłam, że warto spróbować- odezwałam się i bez zbędnego tłumaczenia wpiłam się w jego usta. 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj rozdział ode mnie. Przepraszam że taki krótki, ale to przez brak weny. Początek napisany razem z Juls, a końcówka wymyślona przez mój głupi mózg. Przypominam, że pod rozdziałem możecie zadawać bohaterom pytania. ~~Szoko
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

wtorek, 3 września 2013

Rozdział 6

Oczami Alex:
-Czy ty mnie wogóle słuchasz?-zapytałam,widząc,że Rose jest głęboko pogrążona w swoich myślach.
-Tak,tak.-odpowiedziała
-To o czym mówiłam?
-O zielonych oczkach Harrego.
-Harrego?
-Poterra oczywiście.-szybko dodała
-Z tego co pamiętam to on ma niebieskie patrzałki,ale nich ci będzie.
-To pójdziesz ze mną do galerii?
-Pewnie.
***
-Może pójdziemy dzisiaj na imprezę do Toma?-zaproponowała Brown,gdy przymierzałam sukienkę(6 zestaw)
-Tego Toma?
-Tak,tego co się na ciebie gapi na każdej lekcji.
-Jak chcesz.I tak jest piątek,więc powinnyśmy się wyszaleć.-uśmiechnęłam się i  pokazałam w nowym stroju-I jak?Nadaje się na imprezę?
-Ty mi się jeszcze pytasz czy nadaje się?Oczywiście,że tak!Bierz tą sukienkę!
-Ok,ale ja kupię ci tą czerwoną.
-Oczywiście.-zadowolona przebrałam się w ciuchy.Po ciężkich godzinach łażenia po sklepach pojechałyśmy do kawiarni Coffe  Cafe.Ja oczywiście zamówiłam gorącą czekoladę i ciasto marchewkowe,a Rose cappuccino i sernik.
-A teraz powiedz tak szczerze.-zaczęłam-Jak na spowiedzi.Zakochałaś się w Styles'ie?
-Co?Nie.Czemu tak myślisz?
-Po pierwsze:zarumieniłaś się na jego słowa.Jak to było...wtedy wieczór byłby ciekawszy.Po drugie:myślisz o nim i dużo czasu  z nim spędzasz.Po trzecie:...Czy mi się wydaje,czy Malik ubrał to samo co ja?-powiedziałam patrząc na chłopaka,który przed chwilą wszedł do kawiarni z resztą bandy.
-Malik!Ty idioto,dlaczego kopiujesz mój styl?!-wydarłam się na cały lokal
-Ja?To ty ściągnęłaś ode mnie.-odpowiedział
-Serio?To dlaczego w szkole byłeś w czymś innym?
-Chyba wszyscy się przebierają po szkole,nie?
-Tego nie można powiedzieć o twoich kolegach.
-Pasujecie do siebie.-skomentował Niall
-Żartujesz sobie?-zapytaliśmy równocześnie
-Mówicie jednocześnie,ubieracie się w to samo.Przypadek?Nie sądzę.-rzuciłam mu mordercze spojrzenie-Ja tylko stwierdzam fakty.-podniósł ręce w geście obronnym
-O!Cześć Rose!-do stolika przysiadł się Styles z 4 szklankami w rękach.Zapomniałam wspomnieć,że ten stolik był zajęty przez NAS!
-Kultura górą Styles.-burknęłam
-Przecież to oczywiste,że możemy się do was posiąść,co nie?-z ostatnimi słowami zwrócił się do Brown
-Pewnie.-uśmiechnęła się do niego."Czego to się nie robi dla miłości."pomyślałam.Nagle zobaczyłam Louisa,który wszedł do kawiarni ze swoją wybranką życia.Tak mówię o tym Lenorze.Sorry panienka Calder.Miałam nadzieję,że się nie przysiądą,jednak los jak zwykle zrobił mi na złość.
-Cześć.-przywitał się Tomlinson
-Hejka!-odpowiedziała mu reszta
-Siemka piesku z grzyweczką.Jak tam ci minął dzień?Cały czas na smyczy?To takie przykre.Widzę,że zachciało ci się pić,więc twoja pani przyprowadziła cię tutaj...
-Alex.-przerwała mi Rose
-Ja ja widzę,że dzielisz garderobę razem z Zaynem?-odezwała się Calder
-Bo my z Malikiem jesteśmy jak jedna osoba.Co nie?-z ostatnim zdaniem zwróciłam się do mulata i oparłam głowę o jego bark
-Pewnie.-odpowiedział-Normalnie dogadujemy się lepiej niż Niall z jedzeniem.
-Śmieszne-powiedział Horan i zrobił dziwną minę w stronę Zayna
-Idziecie na imprezę do Toma?-zmienił temat Liam
-No raczej.-odpowiedziałam równo z Rose
-To do zobaczenia.My musimy się jeszcze uszykować.-pociągnęlam Brown za rękę i w taki sposób wyszłyśmy z Coffe Cafe.
***
-Ciekawe czy panna Calder przyjdzie na tą imprezę.-zastanawiała się Rose,kończąc swój makijaż
-Wszystko możliwe,ale jak przyjdzie to szybko sie zmyje ze swoim pieskiem.
-Szkoda,Lou lubi dobrze się zabawić.
-Gotowa?-zapytałam,gdy założyłam buty
-Tak.Możemy poczekać na chłopaków na zewnątrz,albo wejdziemy do ich domu.
-Nie wiem w jaki sposób dałam ci się namówić na ten wspólny dojazd do Toma.-zamknęłam drzwi i poszłyśmy do domu obok.Oczywiście,jak to ja,nie pukając weszłam do środka.Jednak to był błąd.Zobaczyłyśmy tam Harrego,biegającego w samych bokserkach i w opasce na włosy z kocimi uszami.Louis jadł marchewki,jeden plus,że był ubrany,ale nie chcecie wiedzieć co.No dobra...niech strace.Miał na sobie kombinezon marchewki.Niall jak zawsze wyżerał coś z lodówki,Liam był chyba w swoim pokoju,a Zayn oglądał TV.
-Chociaż jeden normalny człowiek.-mruknęłam i ustałam przed Malikiem
-Alex,wow....wyglądasz....wow...-próbował się wysłowić mulat
-No właśnie...WOW.-dodał Niall
-No...wow,wow.-powiedział Liam schodząc po schodach
-Ja nie wiem czym wy sie tak zachwycacie...
-Na pewno nie tobą marchewo.przerwałam Tomlinsonowi 
-Jedziemy?-zapytał Harold
-Najpierw się ubierz,a potem pogadamy.-odezwała się Rose.
_____________________________________________
Mam nadzieję,że sie spodoba.Dziś nie miałam za dużo tej weny,ale coś tam udało mi się napisać.-Juls.

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 5

Obudziłam się strasznie niewypoczęta. Ugh, to wszystko wina tej przeklętej biologii. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 7:12. Szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się , uczesałam i zeszłam na dół. W pośpiechu zjadłam kanapki, które znalazłam na blacie w kuchni (pewnie mama je tam zostawiła), wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu, w którym już czekała Alex. Przywitałam się z przyjaciółką i ruszyłam. Po drodze dziewczyna zaproponowała, żebyśmy wybrały się wieczorem na jakąś dyskotekę. A no właśnie, dzisiaj jest piątek!!! Jak ja się cieszę. Kocham piątki. Ja oczywiście się zgodziłam, no bo kto by nie chciał zaszaleć w weekend. Na parkingu powitał nas cały zespół i jakaś dziewczyna przytulona do Louisa (?). Przywitałam się z każdym buziakiem w policzek. Kiedy podeszłam do Lou, brunetka posłała mi mordercze spojrzenie. Śmieszna była. Myśli że jest z Lou i jest zajebista? Coś czuję, że się nie polubimy.
-Em... Siemka dziewczyny, to jest Eleanor, moja dziewczyna- przedstawił ją pasiasty
-No siema. Jestem Rose, a to Alex- wysiliłam się na wymuszony uśmiech w stronę brunetki.
- Hej, Rosie, idziesz dzisiaj na zajęcia?- Zapytał Harry głupkowato się uśmiechając
-Ależ oczywiście że idę, Haroldzie- odpowiedziałam, siląc się na powagę
Całe towarzystwo ryknęło śmiechem, a zaraz po nich także ja z loczkiem.
Żartowaliśmy tak dość długo, ale przerwała nam Elena, czy jak jej tam. Stwierdziła, że jej zimno i Lou ma z nią iść do szkoły. Idiotka. Zrezygnowany chłopak powlókł się za nią w stronę budynku, a Alex nie mogła się powstrzymać od złośliwego komentarza w jego stronę:
- No na co czekasz? Zapierdalaj za nią piesku- wrzasnęła, a my wszyscy prawie płakaliśmy ze śmiechu. I po raz kolejny nam przerwano, z tą tylko różnicą, że tym razem był to dzwonek. Jako pierwszą mieliśmy dziś muzykę, więc wszyscy razem skierowaliśmy się do wejścia.
W sali razem z Alex zajęłyśmy swoje stałe miejsce mając w planach przegadać całą lekcję.
Byłyśmy właśnie w trakcie bardzo interesującej konwersacji na temat tyłka Nicki Minaj (ta, wiem... nie ma to jak inteligentne tematy), kiedy usłyszałam nad sobą głos
- A więc... Rose, zgadzasz się czy nie?- podniosłam głowę i zobaczyłam stojącego przy mojej ławce Harolda.
-Ym...
-Widzę że ktoś nie uważał na lekcji. Nieładnie panno Brown, nieładnie.- zaśmiał się zielonooki
-Właśnie że uważałam, tylko że nie słyszałam twojego pytania, panie Styles- wytknęłam na niego język
-Jasne, jasne... Ale i tak chcę żebyś wystapiła. Co ty na to?- uśmiechnął się zachęcająco
-Um... No... Ok, niech będzie- zgodziłam się
Podniosłam się z krzesła, wyszłam na środek klasy i czekałam na dalszy rozwój wydarzeń.
-Co mam zaśpiewać?- zapytałam
-Hm... co chcesz.
Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam śpiewać:
Po skończonym występie rozejrzałam się po klasie i zauważyłam, że wszyscy patrzą na mnie zaszokowani. Później usłyszałam głośne brawa.
-Dziękuję Rose, byłaś świetna- odezwał się Louis.
Uśmiechnęłam się do niego i podziękowałam. W drodze do ławki zauważyłam, że ta głupia brunetka znów patrzy na mnie morderczym wzrokiem. Pokazałam jej środkowy palec i usiadłam. Do końca lekcji gapiłam się na chłopaków, którzy próbowali uspokoić klasę. Nie udało im się to. Kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę, Alex i ja wyszłyśmy z klasy jako jedne z ostatnich. Jakoś za specjalnie nie spieszyło nam się na biologię. Przez całą lekcję próbowałam sprawiać wrażenie skupionej na lekcji. Moje myśli zajmował jednak ktoś inny. Brunet o kręconych włosach i błyszczących zielonych oczach. Harry Styles.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj rozdział ode mnie. Myślę, że rozdziały będą się pojawiały trochę rzadziej, ale jednak będę się starała dodawać je co drugi dzień. PAMIĘTAJCIE, ŻE POD ROZDZIAŁEM MOŻECIE ZADAWAĆ BOHATEROM PYTANIA!!! ~Szoko

Czytasz = komentujesz