sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 4

Oczami Alex:
Gdy pożegnałam sie z Rose poszłam do domu.Tam już czekał na mnie Chucky.Oczywiście zamiast coś zjeść od razu wyszłam z nim na spacer.Przeszliśmy na drugą stronę ulicy,gdzie znajdował sie park.Usiadłam na wolnej ławce i puściłam Chucky'ego, aby sobie pobiegał.Już po chwii usłyszałam jak szczeniak zaczął piszczeć.Szybko pobiegłam w jego stronę.Na szczęście nic sie mu nie stało.Nagle zauważyłam piłkę i w tym momencie zjawił sie pan Tomlinson.
-Ciebie to już chyba do reszty pojebało!Jesteś niebezpieczny dla środowiska i otoczenia!Chciałeś zabić mojego psa piłką!-zaczęłam na niego wrzeszczeć
-A skąd wiesz,że to moja piłka?-zapytał podnosząc brwi
-A stąd,że jest na niej napis:Zwrócić Louisowi Tomlinsonowi!!Masz szczęście,że nic sie mu nie stało.!
-Ojej,wielkie rzeczy.Mogę piłkę?-zapytał kiedy wzięłam jego rzecz w ręce
-Nie-e!To jest narzędzie zbrodni w twoich rękach...sorry,nogach.
-To czym ja mam trenować na mecz?
-Swoją głową.
-Oddawaj!-zaczął sie przybliżać do mnie
-NIE!!-krzyknęłam i zaczęłam uciekać.Tomlinson od razu ruszył za mną."Dlaczego on musi być taki szybki?"-pomyślałam,gdy chłopak mnie prawie dogonił.Ledwo co wyhamowałam przed stawem.I właśnie wtedy mądry pan Louis złapał mnie w pasie od tyłu.
-Teraz już nigdzie nie uciekniesz.-szepnął mi do ucha,przy okazji plując do niego
-Nie bądź tego taki pewien.-powiedziałam i łokciem przywaliłam mu w brzuch.O dziwo był trochę twardy(jego brzuch).
-To nie działa.Uodporniłem się na to.-"Ciekawe czy na to też".Jakimś cudem odwróciłam się do niego przodem i ujrzałam jego cwaniacki uśmiech.
-Louis...puścisz mnie?-zapytałam ze słodkim głosikiem
-Nie.-odpowiedział stanowczo
-Ale ja tak ładnie proszę.-ustałam na palcach i przetarłam swój nos o jego.-To może mnie już puścisz?-zamruczałam mu do ucha.Oszołomiony Tomlinson zwolnił swój uścisk,a ja korzystając z okazji nawiałam.Wróciłam do ławki,gdzie siedziałam i zaczęłam wołać Chucky'ego.Szczeniak bardzo szybko pojawił sie koło mnie,ale nie sam.Za nim szedł Liam.
-Hejka Alex!-przywitał sie
-Siemka.Co tu robisz?
-A nic ciekawego,szukam Louisa.
-Ostatnim razem widziałam go nad stawem.
-Czy to nie jego piłka?-chłopak spojrzał na moje ręce
-Wydaje ci sie.
-Tssaa...A ty co tu robisz?
-Wyszłam z Chucky'm na spacer,ale niestety spotkaliśmy Tomlinsona.
-Chucky?Serio?Bardzo orginalne imie jak dla psa.-zaśmialiśmy sie-Może pójdziemy do Coffe Cafe?
-Z chęcią,ale nie dziś.Mam trochę lekcji,a Chucky'ego nie przywiąże przed knajpką.
-Racja.To może chociaż weźmiemy gorącą czekoladę na wynos?
-Pewnie.-zapięłam psa na smyczy i poszliśmy do kawiarni.Czekolada była nieziemska.
-A jakie masz lekcje do roboty?-zapytał Payne,kiedy staliśmy przed drzwiami mojego domu
-Biologia,geografia i znienawidzona chemia.Wogóle nie rozumiem tego przedmiotu.
-Jak chcesz to mogę ci wytłumaczyć o ci w tym chodzi.Może nie jestem jakimś geniuszem z tej dziedziny,ale jak na razie to mam najlepsze oceny w klasie.
-Jak ci sie chce to.....zapraszam.-powiedziałam otwierając drzwi-Chcesz soku?
-Tak.
-Idź już do mojego pokoju,ja zaraz dojdę.Pierwsze drzwi na lewo!-krzyknęłam wchodząc do kuchni.Nalałam sok i dołączyłam do Liama.
-Masz bardzo ładnie w sypialni.-skomentował
-Dzięki.-podałam mu szklankę
-Sok marchewkowy?
-Mój ulubiony.-uśmiechnęłam sie do niego
-Na pewno Louisowi b smakował.-odłożyłam piłkę Tomlinsona w kąt i zaczęłam odrabiać lekcje razem z Paynem.
***
-Alex!!Alex!!Wiem,że jesteś w domu!!!-usłyszałam krzyk,chyba Zayn'a.Podeszłam do okna i je otworzyłam z krzykiem:
-COoooo?!!
-Jest u ciebie Liam?-zapytał Malik,siedzący naprzeciwko na parapecie
-Jest,a co?
-Zawołaj go.
-Payne!Malik sie robi zazdrosny o ciebie.-chłopak od razu podbiegł do mnie
-Co tam?-zapytał
-Wiesz która jest godzina?-Liam pokręcił przecząco głową-Dochodzi 20,a ty jesteś dziś umówiony z Danielle. Zapomniałeś?
-Zapomniałem.-przeraził sie-Muszę lecieć.Paa Alex.-przybił mi piątkę i pobiegł do domu
-Ty masz tu pokój?-zapytałam siadając na parapecie
-Nie,to sypialnia Louisa.
-Ughy.Dlaczego to mnie spotyka?-uniosłam ręce do góry jakbym miała tam zobaczyć odpowiedź na moje pytanie
-Nie martw sie.Jeszcze go nie ma w domu.Poszedł na randkę.
-Randkę?Ciekawe z kim.
-Nam nic nie chciał powiedzieć,więc to chyba ktoś ważny.
-Tssaa....a jutro sie okaże,że jest gejem.-zaśmiałam sie
***
Właśnie ćwiczyłam układ taneczny,gdy usłyszałam jak ktoś śpiewa.Z zaciekawieniem spojrzałam przez okno,które było otwarte.
-Don't promise that you're gonna write
Don't promise that you're call
Just promise that you won't forget we had it all
Cause you were mine for the summer
Now we knows it's nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always will be my summer love...
-Pięknie Tomlinson.Aż się wzruszyłam.-skomentowałam jego występ
-Dzięki.-mruknął-Słyszałem,że Liam był u ciebie.
-Tak...A co,zazdrosny jesteś?
-Nie.-szybko zaprzeczył-Tak sie tylko pytam.
-Coś sie stało,że taki jakiś markotny jesteś?
-Nie,wszystko ok.-na chwilę zniknęłam z jego pola widzenia,ale zaraz wróciłam
-Tomlinson!-zawołałam,a ona spojrzał na mnie-Łap!-rzuciłam w jego stronę piłkę
-Dzięki.
-Wow,ty mi za coś dziękujesz.Ale nie myśl sobie,że cie lubie czy coś.
-Jasne.
-To co,kolorowych...koszmarów.
-Tssa...nawzajem.-zamknęłam okno i poszłam wziąć prysznic.Po tym położyłam sie i od razu zasnęłam.
__________________________________________________
Uff...nareszcie skończyłam.Następny będzie od Szoko(miejmy nadzieję,że wena ją nie opuści).-Ninja czyli Juls

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 3



                                                                 ~Oczami Rose~

Po lekcjach przyszedł czas na zajęcia dodatkowe. Umówiłyśmy się z Alex, że spotkamy się przy moim samochodzie. Weszłam do sali i zobaczyłam małą grupkę ludzi siedzącą na scenie. Podeszłam do nich i przywitałam się. Gadaliśmy w najlepsze, aż ktoś nam nie przeszkodził. Tym kimś okazał się Harry. Stanął na środku sceny i wydarł się, że zaczynamy próbę.Śpiewać miał każdy po kolei. Ja byłam ostatnia. Kiedy przyszła kolej na mnie, Harry uśmiechnął się do mnie i zaprosił na scenę. Wzięłam gitarę i zaczęłam śpiewać i grać :
Kiedy skończyłam, usłyszałam głośne brawa.
-Rose, jesteś niesamowita! Masz świetny głos!- Wrzasnął mi do ucha Harry
-Um, dzięki. Ale nie musisz mi wrzeszczeć do ucha, Styles- zaśmiałam się.
-No tak, sorka Brown- uśmiechnął się loczek.
Po skończonej próbie ruszyłam w stronę samochodu. Alex jeszcze nie było, więc oparłam się o maskę i zamknęłam oczy. Z zamyślenia wyrwał mnie głos wołający moje imię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Harrego.
-Coś się stało, że tak zapieprzasz przez cały parking?- zapytałam ze śmiechem
-Co? Um, nie... tak tylko chciałem pogadać
-Aha, no tak. Ale to nie zmienia faktu, że mogłeś spokojnie podejść jak człowiek a nie zapierdalać jak pojebany i prawie się nie zabić na zakręcie- zaczęłam się śmiać
-No niby racja, ale tak było fajniej- wyszczerzył się loczek
-Nie musiałeś się tak starać, w twoim wykonaniu wszystko wygląda fajnie, Haroldzie
-dzięki, Rose. Hej, chwila... Haroldzie? Serio?
-Tak Haroldzie, całkiem serio.
-No teraz przesadziłaś- krzyknął Harry i zaczął mnie łaskotać.
-Ha..Ha...Harry...Prze...prze...przestań...pro...proszę-wyjąkałam przez śmiech.
-Tak? A co będę z tego miał?- próbował udawać poważnego
-No...Nie...wiem...ale...prze...przestań!!!-wydarłam się
Nie posłuchał mnie jednak. Przestał dopiero wtedy, kiedy oboje wylądowaliśmy na betonie, śmiejąc się jak idioci. Po ogarnięciu się, które prawdę mówiąc zajęło nam dość dużo czasu, ponieważ co chwilę któreś z nas wybuchało śmiechem, podnieśliśmy się z parkingu i zaczęliśmy rozmawiać. O niczym konkretnym. Zaczęło się od zajęć wokalnych, a skończyło na śmiesznych historyjkach z naszego życia. Skutkiem tego były niepohamowane wybuchy śmiechu co minutę. Kiedy tak śmialiśmy się w najlepsze z tego, jak to kiedyś Louis gonił Liama z łyżką po całym domu, podbiegła do nas Alex.
-Och, serio ludzie? Nikt już nie potrafi normalnie chodzić?- zapytałam zrezygnowana, na co Harry po raz kolejny tego dnia ryknął śmiechem.
-No ok, ok. Nie ogarniam o co chodzi, ale chodź Rose, jedziemy-zażądała Alex.
-No dobra, to wsiadaj.-rzuciłam w stronę blondynki
-Wpadniesz jutro na zajęcia?- zapytał loczek
-Jasne, do zobaczenia Haroldzie-powiedziałam i szybko odjechałam, zostawiając roześmianego chłopaka na parkingu.
-Ok, a teraz tłumacz się, co robiłaś sam na sam ze Stylesem na parkingu- powiedziała zaciekawiona Alex
-No nic. Gadaliśmy tylko, i wiesz... okazało się, że jest naprawdę w porządku- odpowiedziałam
-Jasne, jasne-prychnęła
-A ty jak poradziłaś sobie z Tomlinsonem?-zapytałam
-Z kim? A, tak, z tym kretynem. No, normalny to on nie jest- rzuciła blondyna i wysiadła z samochodu. Stałyśmy już bowiem na podjeździe koło wjazdu do mojego garażu. -Do jutra Rose.
-Ta... Narka Alex.- uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
- HEEEEEEJ! WRÓCIŁAM!-wrzasnęłam, ale nikt mi nie odpowiedział. Weszłam do kuchni, jednak tam czekała na mnie tylko karteczka
                                       Hej kochanie!
           Obiad masz w lodówce, odgrzej sobie. Ja i tata jesteśmy u cioci Lucy, wrócimy późno.
                                                                                           Całuję, Mama xx
Czyli wolna chata? pomyślałam. Nie miałam jednak zamiaru tego wykorzystać. Wbrew pozorom lubiłam od czasu do czasu posiedzieć w ciszy i porozmyślać nad moim życiem. Wyciągnęłam z lodówki spaghetti i zabrałam się za odgrzewanie go. Po kilku minutach danie było gotowe. Po skonsumowaniu posiłku udałam się na górę, przebrałam się w wygodny strój, otworzyłam okno i usiadłam na parapecie w celu wkucia nowego tematu na biologię. Naukę przerwano mi dość brutalnie, bo poprzez głośne wrzaski. Spojrzałam w stronę źródła głośnych dźwięków i zobaczyłam Harrego siedzącego na parapecie zaledwie dwa metry dalej.
-No siema Haroldzie, czego się tak drzesz?-zapytałam po raz kolejny dzisiaj.
-A no tak sobie. Siadam na parapet, patrzę, a tam ty, no i pomyślałem że zawołam cię-wyszczerzył się
-Jasne, super pomysł. Wiesz...chętnie bym pogadała, ale niestety muszę zakuwać na biologię. Tobie radzę zrobić to samo.
-Po co? Zbajeruję jakoś nauczycielkę i po sprawie.
-No tak, przecież każda nauczycielka leci na twoje loczki-zaśmiałam się.
-Ale tak serio, to muszę już lecieć. Niestety ja nie potrafię bajerować nauczycielek i będę musiała wkuwać przez całą noc- westchnęłam.
-Um... no to powodzenia, Rosie
-Serio? Rosie?
-Tak,to zemsta za Harolda.
-No ok, niech ci będzie Haroldzie- prychnęłam i zeskoczyłam z parapetu. Zamykając okno zauważyłam, że chłopak macha mi na pożegnanie. Niewiele myśląc odmachałam mu i podeszłam do biurka, aby dokończyć bardzo zajmującą lekturę. Ta... czujecie ten sarkazm?
Po kilku godzinach męczarni stwierdziłam, że coś tam umiem. Szybko poszłam pod prysznic. Po kąpieli wskoczyłam do łóżka i nie minęło dużo czasu, abym zasnęła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i oto jest rozdział 3, prosto od Szoko :D Kolejnego można się spodziewać niedługo. Kiedy dokładnie? To wie tylko Juls ;) A więc... mam nadzieję że się podoba. Przypominam, że pod rozdziałem możecie zadawać bohaterom pytania. ~Szoko
                           Czytasz = komentujesz

Rozdział 2

Oczami Alex:
Obudziłam sie wyspana.Wczorajszego dnia nie zaliczam do udanych.A to wszystko przez Tomlinsona.Jeszcze wczoraj natknęłam się na niego,kiedy byłam na spacerze w parku razem z Chucky'm.Chucky to mój pies.Wracając do teraźniejszości....Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Ubrałam sie w to,a włosy uczesałam w warkocze.Zeszłam na dół na śniadanie.
Na stole zobaczyłam naleśniki i sok marchewkowy,a obok nich leżał liścik.Zjadłam zawartość talerza i pijąc sok odczytałam wiadomość z kartki,która brzmiała tak:
"Dziś będę cały dzień w pracy.Przygotowałem naleśniki jako pokutę,ale to ci na pewno nie wystarczy.Zabierz Rose na zakupy lub idźcie do kina.Pieniądze tam gdzie zawsze.
                                                              Kocham,Tata."
Pokręciłam z uśmiechem głową.Zabrałam torbę i wyszłam z domu.Tam już czekała na mnie Rose.
-Hejka!-przywitałam sie
-Siemka.Poznałaś już naszych nowych sąsiadów?
-Jakich?Ktoś sie wprowadził do tego pustego domu?
-Gdybyś wiedziała kto,to chyba byś na głowe dostała.
-Tylko mi nie mów,że cudowna 5 wprowadziła sie tu...
-Niestety tak.
-Jedźmy już do tej szkoły.-wsiadłyśmy do auta Brown i pojechałyśmy do miejsca zwanego szkołą.
***
-Jest chociaż jeden plus tego,że Direction zaczęli chodzić tu do szkoły.-zaczęłam na lekcji matematyki
-Jaki?-zapytała Rose
-Pani Thompson zamiast zajmować sie lekcją,gada cały czas tylko na ich temat.
-Widzicie,to wszystko dzięki nam.
-Style,mamusia nie nauczył,że to nie ładnie podsłuchiwać cudze rozmowy?-zapytałam patrząc na Lokersa
-Nie jeżeli chodzi o mój zespół...
-Chciałeś powiedzieć nasz zespół.-do rozmowy przyłączył sie Tomlinson
-Jeszcze ciebie tu brakuje.-burknęłam pod nosem
-Robiliście wczoraj tan maraton filmowy?-zapytała siemoja przyjaciółka
-Tak,ale obejrzeliśmy tylko 1 film i zasnęliśmy.
-Bardzo przykre.-skomentowałam wypowiedź Harrego
-Mogłaś przyjść,to może wtedy wieczór byłby ciekawszy.-czy ja dobrze widziałam?Brown sie zarumieniła!
-Styles nie zawstydzaj naszej kochanej Rosalie.-pogładziłam dziewczynę ręką po włosach.Loczeka uśmiechnął sie na to szeroko.
***
-Dlaczego mi nie powiedziałaś,że poszłaś do nich wczoraj?-zapytałam sie przyjaciółce gdy mieliśmy przerwę
-Tak jakoś wyszło....A ty masz dzisiaj próbę?
-Tak,ty też?
-Niestety.Nie chce mi sie zostawać na wokalnym...
-Cześć dziewczyny!-nagle podbiegł do nas Lucjusz?Nie,sorry Liam.
-Hejka,co tam?
-Mam powiedzieć całej klasie,że 2 ostatnie lekcje zostały odwołane i zamiast nich jest muzyka.
-Co???Trzy lekcje z rzędu mamy mieć z wami??Jeszcze jako nauczyciele?
-Spokojnie,Alex.Gadałem z Lou i poprosiłem,żeby dziś zachowywał sie przyzwoicie.-uspokajał mnie Payne
-Tak na pewno.-chłopak pobiegł dalej,a my poszłyśmy pod sale

-Parker!Proszę podnieść swoje seksowne cztery litery i zaśpiewaj jedną z naszych piosenek.-Louis podszedł bliżej naszej ławki
-Musze śpiewać waszą piosenkę?-zapytałam wstając
-Ja ci w tym pomogę.-uśmiechnął sie do mnie cwaniacko
-Nie znam tekstu.
-Proszę bardzo.-brunet podał mi kartkę-Zaczynamy.
-We've got a bit love hate
You take me to the edge then you hit the breaks
I say it's over one day...-niestety dalej już nie śpiewałam,ponieważ chłopcy sie za bardzo wczuli i zaczęli sami śpiewać przegłuszając mnie.Reszta lekcji minęła nam na słuchaniu ich koncertu.
***
-Dzisiejszą próbę zrobimy na dworze.-usłyszałam,gdy dobiegłam do grupki dziewczyn,które otoczyły panią George.Jak powiedziała,tak zrobiłyśmy.Jedno co mnie wkurzyło było to,że obok na boisku miał trening Tomlinson.Tak,został przyjęty do drużyny.Mało brakuje,a zostanie kapitanem.Palant.
-A teraz zapraszam na środek nasza nową koleżankę,Alex.-z zamyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki.Wyszłam przed resztę dziewczyn i zaczęłam tańczyć.
Kiedy skończyłam wszyscy zaczęli mi bić brawo.Z uśmiechem ukłoniłam sie i wróciłam do szeregu.Jak sie okazało pani George tylko nadzoruje naszą prace,a układy wymyśla Danielle Peazer.

-Parker!-usłyszałam kiedy już chciałam wrócić do szatni się przebrać-Nie bierz tego za komplement,ale muszę przyznać,że świetnie tańczysz.
-I teraz mam podskakiwać z radości,że sławny Louis Tomlinson powiedział do mnie takie coś?
-Byłoby zabawnie.
-Zabawnie to będzie jak ci coś zrobię nie miłego.
-A właśnie...Ja czekam cały czas na twoje przeprosiny...
-Przeprosiny?A niby za co?Za to,że o mało co nas nie rozjechałeś?Jeśli to by sie zdarzył,to ja bym czekała na twoje przeprosiny po drugiej stronie.-zdenerwowałam sie
-Miałaś na myśli piekło,bo do nieba to cie nie wpuszczą.
-Tomlinson!!-wydarłam sie i zaczęłam go gonić.Niestety był trochę szybszy ode mnie-Naśle na ciebie mojego psa!
-A ja na ciebie Niall'a i cie zje razem z lodówką!

________________________________________________
Mam nadzieję,że sie podoba.Następny rozdział będzie od Szoko.-Juls.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ




                                                                     








Rozdział 1

                                                        ~Oczami Rose~

          Po lekcji muzyki, która była równocześnie naszą ostatnią lekcją, razem z Alex ruszyłyśmy w stronę wyjścia ze szkoły. Dziewczyna cały czas narzekała na naszych nowych 'nauczycieli'. Używała do tego takich słów, że co chwilę wybuchałyśmy śmiechem. Na parkingu było już prawie pusto. Kierowałyśmy się do mojego czerwonego autka, kiedy usłyszałyśmy pisk opon. Obróciłam się i zobaczyłam czarny samochód pędzący prosto na nas. W ostatniej chwili przyciągnęłam Alex do siebie, aby uniknęła potrącenia. Samochód zatrzymał się kawałek dalej i wysiedli z niego... chłopak w loczkach(jak mu tam było, Henry ?), brunet z grzywką na bok, który zarywał do Alex, szatyn z krótkimi włosami, blondyn i ciemnowłosy mulat. Stałam tak i patrzyłam na nich. Brunet chciał się odezwać, ale wyprzedziła go moja przyjaciółka.
-Idioto, pojebało cię? Mogłeś nas rozjechać! Kto takim łajzom daje prawko?
-O, serio blondynko? A ty niby lepsza jesteś?- widziałam, że Alex nie spodobała się odpowiedź chłopaka, bo zacisnęła dłonie w pięści i ruszyła w jego stronę.
-Słuchaj, lalusiu z pedalską grzyweczką, za kogo ty się uważasz? Myślisz że co, śpiewasz w jakimś głupim zespoliku i jesteś kimś? No to cię zaskoczę. Dla mnie jesteś tylko rozpieszczonym dzieciakiem, któremu jedna jedyna rzecz w życiu się udała.- Powiedziała i uderzyła pasiastego w brzuch. Jej cios sprawił, że 'kierowca' przewrócił się, a moja kumpela zaczęła okładać zdezorientowanego chłopaka pięściami. Tego to ja się na serio nie spodziewałam. Szybko podbiegłam do blondynki i odciągnęłam ją od bruneta. Mulat i ten w loczkach pomogli mu się podnieść i zaczęli coś mówić do krwawiącego Louisa(dobrze pamiętam, prawda?). Ciągnęłam już przyjaciółkę w stronę mojego samochodu, kiedy usłyszałam jak ktoś powiedział 'No, Lou, pobiła cię dziewczyna'. Zaśmiałam się pod nosem i odwróciłam się, aby rzucić krótkie 'przepraszam' w stronę chłopaków, odpaliłam silnik i wyjechałam z parkingu.
- Co ci odbiło?!- wydarłam się na dziewczynę, kiedy już stałyśmy pod moim domem.
- Ten dupek mnie sprowokował- tłumaczyła się blondyna.
- No ok, ale żeby od razu bić?
-Dobra, skończmy temat. Chcę już zapomnieć o tym pajacu, ok?
-Ok, ok, ale obiecaj że już go nie uderzysz
-Spróbuję, ale od samego patrzenia na tą krzywą gębę chce się mu przyłożyć.
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Ogarnięcie się zajęło nam trochę czasu.
-ok, wiesz co, ja już chyba pójdę do domu. Muszę się przygotować na jutro.
-No dobra, to do jutra Alex.
-Cześć
Przytuliłyśmy się i moja przyjaciółka poszła do siebie. Mieszkałyśmy po sąsiedzku, więc daleko nie miała. W progu domu powitała mnie mama, która wcisnęła mi w rękę talerz z ciastkami i wypchnęła mnie z domu mówiąc coś o nowych sąsiadach . Faktycznie, dom obok od dawna stał pusty, więc nie zdziwiło mnie to, że ktoś się tam wprowadził. Wiedziałam, że to prędzej czy później nastąpi. Ruszyłam więc przywitać nowych sąsiadów. Na podjeździe zauważyłam znajomy czarny samochód.
'Serio? Nie, to na pewno nie oni. Przecież dużo ludzi ma takie samochody.' Podeszłam do domu i zapukałam. Drzwi otworzyły się, a w nich stanął mulat sprzed szkoły.
-Cześć-przywitałam się
-No cześć.
-Jestem Rosalie, ale mów mi Rose. Mieszkam w domu obok. Przyszłam przywitać nowych sąsiadów- wyrecytowałam na jednym tchu.
-O, jak miło. Wchodź do środka Rose. A tak właściwie to mam na imię Zayn, ale to już pewnie wiesz.
-No teraz już wiem- uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do dużego jasnego salonu, w którym siedziała reszta chłopaków
-Hej! Chłopaki!-krzyknął Zayn- To jest Rosalie, nasza sąsiadka.
-Siemka Rosalie! Jestem Liam, a to Harry, Louis i ... Ej, chwila, gdzie jest Niall?- zapytał zdezorientowany szatyn.
-Pewnie siedzi w kuchni, jak zwykle- zaśmiał się Harry.
Przegadaliśmy z chłopakami chyba godzinę. Rozmawiało mi się z nimi bardzo dobrze. Jak na wielkie gwiazdy byli naprawdę normalni. Myślę, że jak tak dalej pójdzie mogłabym się z nimi zaprzyjaźnić.
Niestety musiałam się już zbierać. Do drzwi odprowadził mnie Zayn.
- To co, widzimy się jutro w szkole?- zapytał
- Tak, jasne. No to do zobaczenia.
- Do zobaczenia Rose.
W progu domu znów napadła mnie mama.
-I co? Kim są ci nowi sąsiedzi?
-Nasi nowi sąsiedzi to piątka szesnastoletnich chłopaków. Są naprawdę bardzo mili.
-Och, no to bardzo dobrze.
-Tak. Wiesz co mamo, pójdę już do pokoju. Jestem trochę zmęczona.
-Jasne. Dobranoc córeczko.
-Dobranoc mamo.
Weszłam schodami na górę i udałam się do mojej pięknej sypialni.
Tam przebrałam się w piżamę i weszłam do łóżka. Po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W ramach zadośćuczynienia za prolog, pierwszy rozdział ode mnie :D Mam nadzieję że nie zanudziłam was i chociaż trochę się spodobało. Przypominam o zasadzie czytasz = komentujesz.
Rozdział drugi napisany będzie prawdopodobnie przez Juls. W komentarzach zadawać możecie pytania do bohaterów ;) ~Szoko

Prolog

Prolog
-Ale za co cie wywalili ze szkoły?-dopytywała się Rose swojej przyjaciółce,kiedy spotkały się w jej domu.
-No normalnie.Za co to mi się nawet nie pytaj.Sama tego nie wiem.Ale tata już załatwił mi nową szkołę.Będę chodziła z tobą do klasy!-krzyknęła uradowana blondynka i przytuliła Brown
-To wspaniale!Tylko nadal nie mogę zrozumieć za co cię wywalili,już po pierwszym dniu szkoły.
-Może kiedyś ci to opowiem,ale teraz jestem strasznie zmęczona.Pozwolisz,że kimnę się u ciebie?
-Oczywiście,zaraz uszykuje ci piżamę.-Rosalie podeszła do szafy.Wyciągnęła ubrania,a gdy się odwróciła na łóżku ujrzała śpiącą Alex.Z uśmiechem na twarzy położyła się koło niej i też odpłynęła w krainę Morfeusza.
***
-Jak to dobrze,że masz prawo jazdy.Na pieszo to bym do tej szkoły nigdy nie doszła.-powiedziała Alex,gdy jechała razem z Rose samochodem
-Przesadzasz.Szkoła nie jest,aż tak daleko....
-Dla ciebie.-przerwała jej
-No już jesteśmy.-zakomunikowała blondyna i wysiadły z auta.Gdy Alex spojrzała w bok natrafiła wzrokiem na grupkę ludzi.
-Kto to?-spytała z zaciekawieniem
-Nie mam pojęcia. Pierwszy raz ich widzę. Jak widzisz, nie jesteś jedyna nowa tutaj.
-Chociaż jeden plus w tym wszystkim- stwierdziła blondynka i razem z przyjaciółką ruszyły w stronę budynku szkoły.
-Zawsze jest tak nudno na matematyce?-zapytała Alex,kiedy pani Thompson pisała jakieś równania na tablicy
-Wiesz,zawsze coś może się wydarzyć.-i właśnie w tym momencie do klasy wparowała 5 chłopaków.Nauczycielka z wrażenia aż upuściła kredę i prawie by się przewróciła.Dobrze,że trafiła prosto na krzesło.
-Dzień Dobry.-powiedział chłopak w loczkach
-Co wy tu robicie?-zapytała zdziwiona Thompson
-Będziemy tu chodzić do szkoły,a co innego możemy tu robić.-odezwał sie brunet z grzywką na bok
-Racja.-szepnęła bardziej do siebie nauczycielka-Przepraszam za moje zdziwienie,ale nie dostałam żadnej informacji na wasz temat...
-Czy możemy usiąść?
-Oczywiście.Z kim chcecie siedzieć?Możemy zrobić małe przemeblowanie.Żaden problem.-chłopcy się dobrali parami,ale jeden został
-Mogę usiąść z tą piękną blondynką?-zwrócił sie do Thompson brunet
-Może sie najpierw przedstawcie?Kulturę trzeba zachować.-odezwała sie Alex
-Po co mamy się przedstawiać skoro nas wszyscy znają?-zapytał chłopak w koszuli w kratkę
-No na przykład ja was nie znam.-wszyscy spojrzeli sie na blondynke dziwnie
-To jest zespół One Direction.-zaczęła nauczycielka-Niall Horan,Zayn Malik,Liam Payne,Harry Styles i Louis Tomlinson.Dobrze,skoro już wszyscy wiedza kim oni są to siadajcie.-chłopcy rozeszli sie do,o dziwo,wolnych ławek.Oczywiście przed Rose i Alex usiadł Tomlinson i Styles.
-Cześć dziewczyny.-Lokowaty odwrócił się i uśmiechnął szeroko jak tylko się dało.
-Hej.-odpowiedziała Brown
-Jestem Harry Styles, a to jest Louis Tomlinson.
-Rosalie Brown,a to jest Alexandra Parker.
***
-Zobacz!Powstaje grupa taneczna,coś dla ciebie.-powiedziała Rose zatrzymując przyjaciółkę przy tablicy korkowej
-Zobacz!Powstaje kółko wokalne,coś dla ciebie.
-Śmieszne.-Rosalie wywróciła teatralnie oczami-Zapiszesz sie?
-Jak ty sie zapiszesz na wokalne,to ja na taneczne.
-Ok.Tylko,że w zeszłym roku była tam bardzo dobra tancerka.Danielle Peazer.
-Nie martw sie.W tym roku zajdą małe zmiany.
***
-Ale jak to?Wy macie nas uczyć muzyki?-zdenerwowała sie Alex
-Tak.Nie słyszałaś jak pani Still powierzyła nam tę robotę?-odpowiedział jej Louis-A teraz proszę się uspokoić i usiąść panno Parker.
-Nie pozwalaj sobie Tomlinson.
-Alex!Bo dostaniesz uwage.-ostrzegł ją Zayn
-Bardzo sie boje panie Malik.-blondynka zrezygnowana usiadła koło przyjaciółki i nie odzywała sie do końca lekcji.

-----------------------------------------------------------------------------
Prolog napisany niby razem, ale głównie przez Juls, która kiedy jest potrzebna ma wenę :) Jak ona to robi nie mam pojęcia, ale też tak chcę ^^. ~Szoko

czwartek, 29 sierpnia 2013

Bohaterowie+coś tam od autorek

Bohaterowie



Alexandra 'Alex' Parker- dziewczyna z wielkim zamiłowaniem do tańca.Ma 16 lat i jest blondynką.W szkole jest uważana za chamską i rozpieszczoną córeczką tatusia.Jednak to się zmieni.Uwielbia marchewki i zakupy w galerii.Jej przyjaciółką jest Rose.



Rosalie 'Rose' Brown- Blondynka z ogromnym talentem wokalnym. Ma 16 lat. Zazwyczaj jest spokojna i miła, ale jak trzeba potrafi nieźle odpyskować. Przyjaźni się z Alex. W szkole każdy uważa że Alex pomiata przyjaciółką, ale nie jest to prawda. Rose uwielbia grać na gitarze i chodzić na zakupy.


One Direction

Od lewej: Louis Tomlinson, Niall Horan,  Liam Payne, Zayn Malik, Harry Styles (wszyscy 16 lat)
 na potrzeby opowiadania wiek chłopaków został zmieniony
------------------------------------------------------
Hej! Jesteśmy trzynastoletnimi directionerkami i postanowiłyśmy założyć bloga z opowiadaniem. Pisanie będziemy dzieliły na pół. Szoko będzie pisała rozdziały oczami Rosalie, a Juls oczami Alex. Prolog pojawi się niedługo. Mamy nadzieję, że spodoba się wam nasza twórczość :)