Oczami Alex:
Gdy pożegnałam sie z Rose poszłam do domu.Tam już czekał na mnie Chucky.Oczywiście zamiast coś zjeść od razu wyszłam z nim na spacer.Przeszliśmy na drugą stronę ulicy,gdzie znajdował sie park.Usiadłam na wolnej ławce i puściłam Chucky'ego, aby sobie pobiegał.Już po chwii usłyszałam jak szczeniak zaczął piszczeć.Szybko pobiegłam w jego stronę.Na szczęście nic sie mu nie stało.Nagle zauważyłam piłkę i w tym momencie zjawił sie pan Tomlinson.
-Ciebie to już chyba do reszty pojebało!Jesteś niebezpieczny dla środowiska i otoczenia!Chciałeś zabić mojego psa piłką!-zaczęłam na niego wrzeszczeć
-A skąd wiesz,że to moja piłka?-zapytał podnosząc brwi
-A stąd,że jest na niej napis:Zwrócić Louisowi Tomlinsonowi!!Masz szczęście,że nic sie mu nie stało.!
-Ojej,wielkie rzeczy.Mogę piłkę?-zapytał kiedy wzięłam jego rzecz w ręce
-Nie-e!To jest narzędzie zbrodni w twoich rękach...sorry,nogach.
-To czym ja mam trenować na mecz?
-Swoją głową.
-Oddawaj!-zaczął sie przybliżać do mnie
-NIE!!-krzyknęłam i zaczęłam uciekać.Tomlinson od razu ruszył za mną."Dlaczego on musi być taki szybki?"-pomyślałam,gdy chłopak mnie prawie dogonił.Ledwo co wyhamowałam przed stawem.I właśnie wtedy mądry pan Louis złapał mnie w pasie od tyłu.
-Teraz już nigdzie nie uciekniesz.-szepnął mi do ucha,przy okazji plując do niego
-Nie bądź tego taki pewien.-powiedziałam i łokciem przywaliłam mu w brzuch.O dziwo był trochę twardy(jego brzuch).
-To nie działa.Uodporniłem się na to.-"Ciekawe czy na to też".Jakimś cudem odwróciłam się do niego przodem i ujrzałam jego cwaniacki uśmiech.
-Louis...puścisz mnie?-zapytałam ze słodkim głosikiem
-Nie.-odpowiedział stanowczo
-Ale ja tak ładnie proszę.-ustałam na palcach i przetarłam swój nos o jego.-To może mnie już puścisz?-zamruczałam mu do ucha.Oszołomiony Tomlinson zwolnił swój uścisk,a ja korzystając z okazji nawiałam.Wróciłam do ławki,gdzie siedziałam i zaczęłam wołać Chucky'ego.Szczeniak bardzo szybko pojawił sie koło mnie,ale nie sam.Za nim szedł Liam.
-Hejka Alex!-przywitał sie
-Siemka.Co tu robisz?
-A nic ciekawego,szukam Louisa.
-Ostatnim razem widziałam go nad stawem.
-Czy to nie jego piłka?-chłopak spojrzał na moje ręce
-Wydaje ci sie.
-Tssaa...A ty co tu robisz?
-Wyszłam z Chucky'm na spacer,ale niestety spotkaliśmy Tomlinsona.
-Chucky?Serio?Bardzo orginalne imie jak dla psa.-zaśmialiśmy sie-Może pójdziemy do Coffe Cafe?
-Z chęcią,ale nie dziś.Mam trochę lekcji,a Chucky'ego nie przywiąże przed knajpką.
-Racja.To może chociaż weźmiemy gorącą czekoladę na wynos?
-Pewnie.-zapięłam psa na smyczy i poszliśmy do kawiarni.Czekolada była nieziemska.
-A jakie masz lekcje do roboty?-zapytał Payne,kiedy staliśmy przed drzwiami mojego domu
-Biologia,geografia i znienawidzona chemia.Wogóle nie rozumiem tego przedmiotu.
-Jak chcesz to mogę ci wytłumaczyć o ci w tym chodzi.Może nie jestem jakimś geniuszem z tej dziedziny,ale jak na razie to mam najlepsze oceny w klasie.
-Jak ci sie chce to.....zapraszam.-powiedziałam otwierając drzwi-Chcesz soku?
-Tak.
-Idź już do mojego pokoju,ja zaraz dojdę.Pierwsze drzwi na lewo!-krzyknęłam wchodząc do kuchni.Nalałam sok i dołączyłam do Liama.
-Masz bardzo ładnie w sypialni.-skomentował
-Dzięki.-podałam mu szklankę
-Sok marchewkowy?
-Mój ulubiony.-uśmiechnęłam sie do niego
-Na pewno Louisowi b smakował.-odłożyłam piłkę Tomlinsona w kąt i zaczęłam odrabiać lekcje razem z Paynem.
-Hejka Alex!-przywitał sie
-Siemka.Co tu robisz?
-A nic ciekawego,szukam Louisa.
-Ostatnim razem widziałam go nad stawem.
-Czy to nie jego piłka?-chłopak spojrzał na moje ręce
-Wydaje ci sie.
-Tssaa...A ty co tu robisz?
-Wyszłam z Chucky'm na spacer,ale niestety spotkaliśmy Tomlinsona.
-Chucky?Serio?Bardzo orginalne imie jak dla psa.-zaśmialiśmy sie-Może pójdziemy do Coffe Cafe?
-Z chęcią,ale nie dziś.Mam trochę lekcji,a Chucky'ego nie przywiąże przed knajpką.
-Racja.To może chociaż weźmiemy gorącą czekoladę na wynos?
-Pewnie.-zapięłam psa na smyczy i poszliśmy do kawiarni.Czekolada była nieziemska.
-A jakie masz lekcje do roboty?-zapytał Payne,kiedy staliśmy przed drzwiami mojego domu
-Biologia,geografia i znienawidzona chemia.Wogóle nie rozumiem tego przedmiotu.
-Jak chcesz to mogę ci wytłumaczyć o ci w tym chodzi.Może nie jestem jakimś geniuszem z tej dziedziny,ale jak na razie to mam najlepsze oceny w klasie.
-Jak ci sie chce to.....zapraszam.-powiedziałam otwierając drzwi-Chcesz soku?
-Tak.
-Idź już do mojego pokoju,ja zaraz dojdę.Pierwsze drzwi na lewo!-krzyknęłam wchodząc do kuchni.Nalałam sok i dołączyłam do Liama.
-Masz bardzo ładnie w sypialni.-skomentował
-Dzięki.-podałam mu szklankę
-Sok marchewkowy?
-Mój ulubiony.-uśmiechnęłam sie do niego
-Na pewno Louisowi b smakował.-odłożyłam piłkę Tomlinsona w kąt i zaczęłam odrabiać lekcje razem z Paynem.
***
-Alex!!Alex!!Wiem,że jesteś w domu!!!-usłyszałam krzyk,chyba Zayn'a.Podeszłam do okna i je otworzyłam z krzykiem:
-COoooo?!!
-Jest u ciebie Liam?-zapytał Malik,siedzący naprzeciwko na parapecie
-Jest,a co?
-Zawołaj go.
-Payne!Malik sie robi zazdrosny o ciebie.-chłopak od razu podbiegł do mnie
-Co tam?-zapytał
-Wiesz która jest godzina?-Liam pokręcił przecząco głową-Dochodzi 20,a ty jesteś dziś umówiony z Danielle. Zapomniałeś?
-Zapomniałem.-przeraził sie-Muszę lecieć.Paa Alex.-przybił mi piątkę i pobiegł do domu
-Ty masz tu pokój?-zapytałam siadając na parapecie
-Nie,to sypialnia Louisa.
-Ughy.Dlaczego to mnie spotyka?-uniosłam ręce do góry jakbym miała tam zobaczyć odpowiedź na moje pytanie
-Nie martw sie.Jeszcze go nie ma w domu.Poszedł na randkę.
-Randkę?Ciekawe z kim.
-Nam nic nie chciał powiedzieć,więc to chyba ktoś ważny.
-Tssaa....a jutro sie okaże,że jest gejem.-zaśmiałam sie
***
Właśnie ćwiczyłam układ taneczny,gdy usłyszałam jak ktoś śpiewa.Z zaciekawieniem spojrzałam przez okno,które było otwarte.
-Don't promise that you're gonna write
Don't promise that you're call
Just promise that you won't forget we had it all
Cause you were mine for the summer
Now we knows it's nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always will be my summer love...
-Pięknie Tomlinson.Aż się wzruszyłam.-skomentowałam jego występ
-Dzięki.-mruknął-Słyszałem,że Liam był u ciebie.
-Tak...A co,zazdrosny jesteś?
-Nie.-szybko zaprzeczył-Tak sie tylko pytam.
-Coś sie stało,że taki jakiś markotny jesteś?
-Nie,wszystko ok.-na chwilę zniknęłam z jego pola widzenia,ale zaraz wróciłam
-Tomlinson!-zawołałam,a ona spojrzał na mnie-Łap!-rzuciłam w jego stronę piłkę
-Dzięki.
-Wow,ty mi za coś dziękujesz.Ale nie myśl sobie,że cie lubie czy coś.
-Jasne.
-To co,kolorowych...koszmarów.
-Tssa...nawzajem.-zamknęłam okno i poszłam wziąć prysznic.Po tym położyłam sie i od razu zasnęłam.
__________________________________________________
Uff...nareszcie skończyłam.Następny będzie od Szoko(miejmy nadzieję,że wena ją nie opuści).-Ninja czyli Juls





