Obudziłam się około godziny 7:30. Strasznie bolała mnie głowa. Cholerny kac! Na początku nie pamiętałam nic. Później zaczęłam kojarzyć fakty: Impreza u Toma. Upicie Eleanor. Pocałunek z Harrym. O cholera. Stwierdziłam, że mimo wszystko nie mogę spóźnić się do szkoły. Szybko wyskoczyłam z
-Mieszkam obok, a poza tym miałaś jechać z nami do szkoły, więc pomyślałem że wpadnę po ciebie. Widzę, że jesteś już gotowa. To co, idziemy?- i nie czekając na moją odpowiedź ruszył w stronę samochodu. Ja oczywiście ruszyłam za nim. Okazało się, że Alex też jedzie z nami, więc musieliśmy rozbić się na 2 auta. W pierwszym jechali Louis, Zayn, Niall i Alex, a w drugim ja, Harry i Liam. Prowadził Daddy, który cały czas nas zagadywał. Niestety, między mną a loczkiem panowała niezręczna cisza. Najwyraźniej obydwoje mieliśmy w pamięci wydarzenie z wczorajszej imprezy. Nagle Liam zatrzymał się koło wejścia do parku.
-Dobra, mam tego dość. Wysiadajcie. Musicie się jakoś dogadać. Wracam po was za godzinę, ogarnijcie się w tym czasie- powiedział wypychając nas z samochodu i odjeżdżając z piskiem opon.
'Wariat' pomyślałam. Stałam tak i gapiłam się na jezdnię nie wiedząc co teraz robić. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Harolda
-Um...Rose...To wczorajsze, ja...
-Wiem Harry, przepraszam, jestem taką idiotką...
-Nie jesteś idiotką. A jeśli już to moją kochaną idiotką- zaśmiał się a ja poczułam jak moja twarz robi się czerwona. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem w oczach
-No i ten... chciałem zapytać czy to co mówiłaś wczoraj było serio
Wbiłam wzrok w ziemię i czując że czerwienię się jeszcze bardziej wybąkałam pod nosem krótkie 'tak'
-Co mówiłaś?- widać było że chłopak nie usłyszał
-Mówiłam, że TAK. To było serio- odpowiedziałam
I wtedy Harry zrobił coś, czego totalnie się nie spodziewałam. Podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Na początku byłam zaskoczona, ale potem zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie po chwili (zbyt krótkiej jak dla mnie). Chłopak spojrzał mi w oczy i odezwał się
-A więc... Rosalie Brown, czy zostaniesz moją dziewczyną?
-Hm... -udałam że się zastanawiam- no pewnie że tak, wariacie!- dodałam szybko widząc minę loczka.
Nasze twarze były już bardzo blisko siebie, kiedy usłyszeliśmy dźwięk klaksonu. Szybko od siebie odskoczyliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu Liama. Oczywiście spóźniliśmy się na lekcje, a jakżeby inaczej... Na nasze szczęście była akurat przerwa. Odszukałam wzrokiem przyjaciół i ciągnąc Harrego za rękę kierowałam się w ich stronę.
-Hej! Gdzie byliście tak długo?- zapytała wyraźnie zaciekawiona Alex.
-Wiesz... Bardzo mądry Liaś zostawił nas w parku-zaczęłam, a cała banda parsknęła śmiechem
-No ale ja to się w sumie cieszę że to zrobił- wtrącił się mój chłopak (jak to fajnie brzmi).
Spojrzałam w jego oczy i uśmiechnęłam się. Lokowany zaczął mnie całować. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, cała czwórka (czyt. Niall, Alex, Louis i Zayn) patrzyła na nas w osłupieniu. Ich miny- bezcenne. Byłam bardzo blisko wybuchnięcia śmiechem. Zerknęłam ukradkiem na Harolda, który był w podobnej sytuacji, tylko że on nie wytrzymał i już płakał ze śmiechu. Nie udało mi się powstrzymać i już po chwili robiłam to samo. Pozostali popatrzyli na nas i także zaczęli się śmiać. Napad głupawki przerwało nam pojawienie się Lenora. Wspominałam już że jej nienawidzę?
-Witaj Louis- brunetka podeszła do chłopaka i przywitała się z nim. Następnie złapała go za rękę i pociągnęła w stronę szkoły nie zaszczycając nas nawet spojrzeniem. Pf...
***
Ostatnią lekcją w planie był wf. Jak ja nienawidzę sportu -.- Zrezygnowana powlekłam się do szatni i w głupawym stroju weszłam na salę gimnastyczną. Okazało się że mamy grać w siatkówkę. I to jeszcze z chłopakami. Jak ja to przeżyję?! Na szczęście byłam w drużynie z Alex. Ona jest świetnym sportowcem. Mam nadzieję, że będzie mnie osłaniać, tak jak robi to zawsze. Spojrzałam na nią błagalnie. 'Nie martw się, damy radę' szepnęła mi bezgłośnie. I w taki oto sposób udało mi się przetrwać całą lekcję. Teraz pozostawało tylko jak najszybciej przebrać się z powrotem w moje ciuchy i udać się na zajęcia muzyczne prowadzone przez chłopaków. Dotarłam tam przed czasem, ale mimo wszystko byłam ostatnia. Jak ci ludzie to robią?! Kiedy już zajęłam moje stałe miejsce w ławce pod oknem, zajęcia się rozpoczęły.
-Dzisiaj mamy do omówienia ważną sprawę. Jak pewnie wiecie, lub nie wiecie, za tydzień w naszej szkole odbędzie się zbiórka pieniędzy na schronisko dla zwierząt. Dyrektorka postanowiła, że wszyscy uzdolnieni uczniowie mają występować. Wiemy już, że wystąpią dziewczyny z kółka tanecznego, teatrzyk szkolny i prawdopodobnie sportowcy też. I teraz zwracam się z prośbą do kilku z was, aby dołączyli się do występu. Kate, Rose, Meggie, Dyllan, co wy na to? - uśmiechnął się w naszą stronę. Wszyscy zgodnie pokiwaliśmy głowami. Ale ja miałam pomysł
-Tylko jeśli wy też wystąpicie- uśmiechnęłam się chytrze
-Nie wiemy czy Paul pozwoli, ale w sumie dlaczego nie- odezwał się Nialler
-Tak, masz rację. To świetny pomysł- poparł go Louis
-Rose zawsze ma świetne pomysły- prychnął Harry
A zaraz potem zadzwonił dzwonek oznajmujący że możemy iść już do domu.
***
Szłam szkolnym korytarzem kiedy poczułam że ktoś szarpie mnie za ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam Eleanor.
-Czego chcesz? - niemalże warknęłam
-Chcę żebyś zostawiła mojego chłopaka w spokoju szmato. On jest mój!
-No chyba sobie kurwa jaja robisz. On jest moim przyjacielem. Nie będziesz mi mówiła co mam robić . -zdenerwowałam się
-hahahaha- zaśmiała się ironicznie- jeszcze się przekonamy dziwko
I odeszła zostawiając mnie w stanie totalnego osłupienia.
***
Przed szkołą czekała na mnie Alex. Podeszłam do niej i zaczęłyśmy kierować się w stronę mojego autka. Tam czekała na nas niespodzianka. Księżniczka Eleanor stała opierając się o maskę mojego cudeńka.
-Witajcie dziewczyny. Starałam się być miła, ale widzę że do was nic nie dociera. Czas więc pokazać na co mnie stać.- zaśmiała się złowieszczo
-O co ci chodzi?- zapytałam zdezorientowana
-O to że obie macie odpieprzyć się od mojego Louiska. On jest mój i tylko mój. Nie zwróci uwagi na żadną z was tak czy inaczej.
-Spierdalaj pojebany pustaku bo jak ci przypierdole to ta twoja wytapetowana buźka już nie będzie tak śliczna. Ciekawe czy wtedy też będziesz taka odważna- wrzeszczała Alex, ale brunetka tylko się zaśmiała. Wtedy moja przyjaciółka rzuciła się na nią i zaczęła okładać pięściami. Powstrzymałabym ją, no ale nie chciałam oberwać. A poza tym Lenorowi się należało. Bitwę, a właściwie bicie dziewczyny przerwała pani Thompson, nauczycielka od matmy.
-Pani pójdzie ze mną, panno Parker- zwróciła się do dziewczyny. Chciałam pomóc przyjaciółce, ale mordercze spojrzenie nauczycielki mnie powstrzymało. Na szczęście w jej obronie stanął nie kto inny jak... Louis Tomlinson, chłopak który pozornie nienawidził Alex. I chyba z wzajemnością. Tak mi się przynajmniej wydawało. Aż do teraz.
-Pani Thompson, a może zapomnimy o tej sprawie? Przecież to był jej pierwszy wybryk- uśmiechnął się słodko w stronę nauczycielki.
-Louis, wiesz bardzo dobrze że nie mogę tak tego zostawić. Aleksandra pobiła koleżankę- próbowała bronić swojego zdania kobieta
-Przypominam, że w stosunku do nas jest pani bardzo wyrozumiała. Dlaczego dla tej dziewczyny nie może pani zrobić wyjątku i potraktować jej trochę łagodniej?
-No dobrze. Ale nikomu ani słowa- zmiękła nauczycielka
-Dziękujemy, pani Thompson- wyszczerzył się chopak
-Nie denerwuj mnie Tomlinson- zaśmiała się i wróciła do szkoły
Alex stała w miejscu i wielkimi oczami gapiła się na Lou. Tymczasem Eleanor cała czerwona z wściekłości i posiniaczona wydarła się na biednego chłopaka
-Co ty odpierdalasz?! Ta idiotka chciała mnie zabić a ty jeszcze jej bronisz? Co ty sobie myślisz? Im ona dla ciebie jest?!
-Eleanor, uspokój się. Alex jest moją przyjaciółką i nie mogłem pozwolić żeby wyleciała ze szkoły- tłumaczył się brunet
-Mimo wszystko nie podoba mi się to. Wybieraj: Ona, albo ja- wrzasnęła
I wtedy nie wytrzymałam
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?! Każesz mu wybierać między tobą a przyjaciółmi?! To już jest naprawdę pojebane!
-Rose, spokojnie- złapał mnie za ramię Louis
-Eleanor, ty żartujesz, prawda?- zwrócił się tym razem w stronę brunetki
-Nie Lou, nie żartuję. Wybieraj. TERAZ- wysyczała przez zaciśnięte zęby
-Gdybyś naprawdę mnie kochała nie kazałabyś mi wybierać. Mam prawo spotykać się z przyjaciółmi a tobie nic do tego - warknął
-Świetnie! Więc spierdalaj do tych swoich pojebanych przyjaciół! - wrzasnęła i oddaliła się w stronę swojego samochodu.
-Lou... - zaczęłam
-Nic nie mów Rose. To i tak by się kiedyś wydarzyło- westchnął chłopak i też się oddalił. Pociągnęłam Alex za rękaw (cały czas stała z wielkimi oczami) i wsiadłyśmy do samochodu. Przez całą drogę żadna z nas się nie odezwała. Pod moim domem rozeszłyśmy się w milczeniu. Wpadłam do mojego pokoju i nawet się nie przebierając rzuciłam się na łóżko, po czym zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 9 rozdział. Przepraszam że taki krótki i beznadziejny. I do tego z dużym opóźnieniem. Na swoje usprawiedliwienie nie mam nic, poza klasycznym brakiem weny. Mam nadzieję, że zrozumiecie. A wam jak podoba się rozdział? Macie jakieś propozycje na dalszy rozwój wydarzeń? ~Szoko
Ty sobie chyba kurna jaja robisz. Beznadziejny?!?! On jest masakrycznieniewyobrażalniesuperowodobry i już. Rozwaliło mnie to że Rose nienawidzi sportu i już ty dobrze wiesz dlaczego ;* czekam nn - Stra3Berry
OdpowiedzUsuń